Bajka o gąsce – „Gąska Lusia i tajemnica zaginionej skarpetki”

Zagadkowe zniknięcie

Pewnego poranka na farmie zapanowało niebywałe zamieszanie. Zwierzęta, jeszcze nie do końca obudzone, gromadziły się przy pralni. Właśnie odkryły, że z prania znikła jedna z ulubionych skarpetek Pani Basi, gospodyni farmy. To była niezwykła skarpeta, z haftowanym motywem kwiatów, które Pani Basia nosiła na szczególne okazje. Pani Basia była zrozpaczona, w końcu to była jej ulubiona para!

Zwierzęta spojrzały na siebie zaniepokojone. Kto mógł zabrać skarpetkę? Czy to była kradzież? Czy mogła zniknąć sama przez się? Zastanawiali się, co mogło się stać. Wtedy, z tłumu wychodziła Gąska Lusia. Była znana ze swojej ciekawości i detektywistycznego zacięcia.

– Poświęcę cały swój czas, aby rozwiązać tę zagadkę! – ogłosiła Lusia.

Wszystkie zwierzęta na to skinęły głowami, a kogut Kajtek nawet zapłakał z radości. Zaczęły klaskać skrzydłami, ciesząc się, że mają taką dzielna detektyw w swoim gronie. Lusia poczuła falę dumy, ale wiedziała, że przed nią trudne zadanie.

Pierwszą osobą, którą Lusia postanowiła przesłuchać, był właśnie Kajtek. Kogut zawsze wcześnie wstawał i mógł coś zauważyć, co mogło pomóc w śledztwie. Kajtek, pomimo swojego hałaśliwego zachowania, był zaniepokojony i trochę przestraszony.

– Kajtek, czy widziałeś coś niezwykłego tej nocy? – zapytała Lusia, patrząc mu prosto w oczy.

– No, nie wiem… – długo zastanawiał się Kajtek. – Wszystko było jak zawsze. Kiedy śpiewałem poranny koncert, zauważyłem tylko, że myszy były nieco bardziej aktywne niż zwykle…

Gąska Lusia podziękowała Kajtkowi za informacje i ruszyła dalej, przesłuchując kolejne zwierzęta. Czy myszy mogły mieć coś wspólnego ze zniknięciem skarpetki? Postanowiła to sprawdzić…

Chociaż zwierzęta były przerażone zaginięciem skarpetki, Lusia była pełna determinacji. Wiedziała, że musi rozwiązać tę zagadkę, nie tylko dla dobra Pani Basi, ale również dla całej farmy. Kto wie, co mogłoby zniknąć następne…

Pod koniec dnia, Lusia była zmęczona, ale nie zrażona. Zebrała wiele informacji, które mogły być kluczowe w rozwikłaniu tajemnicy znikającej skarpetki. Teraz przyszedł czas na dalsze działania…

Tajemnicze ślady

Następnego dnia, Lusia rozpoczęła swoją misję odwiedzając dom myszy. Oczywiście, nie mogła po prostu tam wejść – musiała być ostrożna. Gąska chciała zaskoczyć myszy, nie na odwrót. Znalazła małą dziurkę, która prowadziła do siedziby myszy i rzuciła przez nią małe kamyczki.

– Halo, czy jest tam ktoś? – zawołała ostrożnie.

Myszy były bardzo zaniepokojone hałasem, ale nie mogły zignorować ciekawości i wyszły zabezpieczać swoje terytorium. Kiedy zobaczyły Lusię, wyraźnie się zdziwiły. Gąska nie była dla nich śmiertelnym wrogiem, ale to była ich terytoria i nie lubiły niespodziewanych gości.

– Cześć myszy, to tylko ja, Lusia. Przybyłem z prośbą. – powiedziała gąska.

Widząc, że Lusia nie jest dla nich zagrożeniem, myszy zaczęły się uspokajać. W końcu, najstarsza z myszy, o imieniu Matylda, zdecydowała się odpowiedzieć.

– Czego chcesz, Lusia? – spytała.

– Chciałbym wiedzieć, czy widziałyście skarpetkę Pani Basi. Zniknęła ostatniej nocy i wszyscy jesteśmy zaniepokojeni.

Myszki spojrzały na siebie, a potem na Lusię. Wiedziały o czym mówi, ale były niechętne do podzielenia się tą informacją. W końcu, Matylda postanowiła mówić.

– Hmm, tak, widzieliśmy skarpetkę. Ale my nie jesteśmy złodziejami, Lusia. Znaleźliśmy ją porzuconą na podwórku. Jest nam bardzo przytulnie wewnątrz, więc zdecydowaliśmy się ją zabrać.

Lusia była nieco zawiedziona, ale jednocześnie ulżyło jej, że odkryła prawdę o zaginionej skarpetce. Teraz musiała tylko dowiedzieć się, jak ją odzyskać…

– Rozumiem, że skarpetka jest dla was ważna, ale jest równie ważna dla Pani Basi. Czy moglibyśmy coś wymienić? Mam stary kłębek wełny, który mógłby być dla was równie przytulny.

Myszki na to spojrzały, a potem na siebie. Nie byli pewni, co zrobić, ale po chwili dyskusji zdecydowali się zgodzić na propozycję Lusi.

– Dobrze Lusia, zgadzamy się na wymianę. Ale pamiętaj, że ta skarpetka jest dla nas ważna. Nie chcielibyśmy znowu jej stracić.

Kiedy Lusia wróciła do domu, była pełna ulgi. Wiedziała, że jest o krok bliżej rozwiązania zagadki i odzyskania skarpetki Pani Basi. Ale to nie był jeszcze koniec jej przygody…

Skarpetkowa misja

Poranek przywitał Gąskę Lusię z promieniami słońca wpadającymi do jej gęsiego gniazda. Ziewnęła, rozciągnęła skrzydła i z pełnym zapałem ruszyła do stodoły. Miała przed sobą trudne zadanie. Musiała odzyskać skarpetkę, nie narażając na złość małych gryzoni, którym tak bardzo spodobało się nowe, ciepłe gniazdko.

W stodole, przy wejściu do mysiego domku, Gąska Lusia zatrzymała się na moment. Oddychała spokojnie, uspokajając swoje nerwy. Wiedziała, że musi być bardzo ostrożna.

– Witajcie, drogie myszki. Przybyłam z propozycją. – zaczęła Lusia, starając się mówić jak najspokojniej.

– Co nam przynosisz, Gąska Lusia? – odpowiedziała najmniejsza z myszy, patrząc ciekawskim oczkiem.

Lusia delikatnie przesunęła przed siebie miękki kłębek wełny, który znalazła w kącie stodoły. Oczy myszy rozbłysły z radością na widok takiego prezentu.

– O, jak miękki! – pisnęła mała myszka, skacząc wokół kłębka. – A co ty chcesz w zamian, Lusia?

– Chciałabym odzyskać skarpetkę, która należy do Pani Basi. Myślę, że ten kłębek wełny będzie dla was równie ciepły i miękki do gniazdka. – wyjaśniła Lusia.

Wszystkie myszy zgadzały się z Lusią. Skarpetka była ciepła, ale wełna była jeszcze cieplejsza! Zgodziły się na wymianę i z wielkim entuzjazmem przenosiły kłębek wełny do swojego gniazda.

Gąska Lusia odzyskała skarpetkę. Była z siebie dumna. Wróciła do Pani Basi, trzymając skarpetkę ostrożnie w dziobie. Na jej widok, Pani Basia zaśmiała się radośnie.

– Lusia, jesteś niesamowita! – powiedziała Pani Basia, biorąc skarpetkę. – Dziękuję ci za pomoc. Dzięki tobie, wszystko wróciło do normy.

W podziękowaniu za odzyskanie skarpetki, Pani Basia przygotowała dla Gąski Lusi i wszystkich zwierząt na farmie wyjątkowy posiłek. Wszyscy bawili się do późnej nocy, świętując sukces Lusi. A myszy? Myszy były najszczęśliwsze ze wszystkich. Miały teraz najcieplejsze i najmiększe gniazdo na całej farmie.

Tak oto Gąska Lusia rozwiązała zagadkę zaginionej skarpetki i zyskała tytuł najlepszego detektywa na całej farmie. Cóż za niesamowita przygoda!

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj