Bajka – „Wyścig koparek o złoty puchar”

Zgromadzenie w Dolinie Koparek

Pewnego słonecznego poranka, w Dolinie Koparek zapanowało niezwykłe poruszenie. Wszędzie, gdzie oko spojrzało, podnośniki koparek poruszały się w górę i w dół, a ich silniki brzęczały z ekscytacji. To nie był zwykły dzień. To był dzień corocznego wyścigu o Złoty Puchar Mistrza Koparek.

– Co za wspaniała pogoda na wyścig! – zawołała Koparka Kasia, podskakując z radości.

Za nią, z zupełnie innym nastawieniem, stała Koparka Bartek. Wzrok miał skupiony na trasie wyścigu, a w jego silniku pulsowało skupienie i determinacja.

– Nie ma czasu na rozproszenia, Kasiu. Musimy się skupić na wyścigu. – powiedział Bartek, nie odrywając wzroku od trasy.

Wśród wszystkich uczestników, najmniej doświadczony był Koparka Oliwier. Mimo, że był najmłodszy, jego iskry w oczach i szybko poruszający się podnośnik pokazywały, że jest gotowy na tę rywalizację.

– Nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy! – krzyknął Oliwier, skacząc z miejsca na miejsce.

Obok nich, z wyrafinowanym spokojem, stał Koparka Henryk. Był najstarszy i najbardziej doświadczony wśród nich wszystkich. Jego stalowe ramiona i mocny podnośnik były dowodem na lata spędzone na budowach i wykopach.

– Pamiętajcie, chłopaki. Wyścig to nie tylko o prędkość. To także o spryt i zręczność. – powiedział Henryk, patrząc na młodsze koparki z uśmiechem.

W Dolinie Koparek rozległ się dźwięk pistoletu startowego. Kibice na trybunach zaczęli skandować, koparki zaczęły się poruszać, a serca wszystkich biły jak dzwony. Wyścig o Złoty Puchar Mistrza Koparek właśnie się zaczął!

– No to zaczynamy! – zawołała Kasia, ruszając do przodu.

– Powodzenia wszystkim! – dodał Oliwier, ścigając Kasię.

– Pamiętajcie o tym, co powiedziałem. – przypomniał Henryk, z uśmiechem patrząc na młodsze koparki.

Bartek nie odpowiedział. Wzrok miał skupiony na trasie, a w jego silniku pulsowała tylko jedna myśl: wygrać Złoty Puchar Mistrza Koparek.

I tak rozpoczął się wyścig, który miał przynieść wiele emocji, zwrotów akcji i niezapomnianych chwil. Ale to już historia na inny czas…

Przeszkody na torze

Trasa wyścigu była pełna niespodziewanych wyzwań. Koparki musiały przejechać przez strome wzgórza, mokradła a nawet przez wąski mostek nad rzeką. Każda z koparek musiała wykazać się zarówno siłą jak i zręcznością, aby pokonać te przeszkody.

– O nie, te wzgórza są naprawdę strome! – wołała Kasia, patrząc z niepokojem na pierwszą przeszkodę.

– To tylko kolejne wyzwanie, Kasiu. Musimy to pokonać. – odpowiedział Bartek, skupiony na trasie.

Oliwier, mimo iż był najmłodszy, pokazał niesamowitą zwinność. Błyskawicznie pokonywał każdą z przeszkód, co wzbudzało podziw wśród innych koparek.

– Patrzcie! Oliwier własnie pokonał pierwszą przeszkodę! – zawołała Kasia, śmiejąc się z radości.

– Dobrze idzie, młody! Trzymaj tak dalej! – dodał Henryk, patrząc z dumą na Oliwiera.

Następnie koparki musiały pokonać mokradła. Każda z nich musiała bardzo uważać, aby nie utknąć w błocie.

– O nie, to jest bardzo śliskie! – skarżyła się Kasia, próbując uważać na każdym kroku.

– Uważaj, Kasiu! Nie chcemy, abyś utknęła! – ostrzegał Bartek, patrząc z troską na Kasię.

Oliwier, ze swoją naturalną zwinnością, łatwo pokonywał mokradła, co jeszcze bardziej zaimponowało innym koparkom.

– Wow, Oliwier radzi sobie świetnie! – powiedziała Kasia, podziwiając młodszą koparkę.

– Jestem z niego dumny. – powiedział Henryk, uśmiechając się zadowolony.

Ostatnią przeszkodą był wąski mostek nad rzeką. To było prawdziwe wyzwanie dla koparek, które musiały wykazać się nie tylko siłą, ale również precyzją.

– O nie, to jest bardzo wąskie! – zawołała Kasia, patrząc z niepokojem na mostek.

– Musimy to pokonać, Kasiu. To jest część wyścigu. – powiedział Bartek, skupiając się na zadaniu.

Oliwier, jak zawsze, pokonał przeszkodę z niezwykłą zręcznością. Jego sukcesy wzbudzały coraz większy podziw wśród innych koparek.

– Oliwier znowu wykonał świetną robotę! – powiedziała Kasia, ciesząc się z sukcesu młodej koparki.

– Jestem z niego naprawdę dumny. – powiedział Henryk, patrząc z dumą na Oliwiera.

Tak mijała druga część wyścigu, pełna emocji, wyzwań i niezwykłych zwrotów akcji. Ale to już historia na inny czas…

Wielkie finałowe zmagania

Po przejechaniu przez mokradła, strome wzgórza i wąski mostek nad rzeką, nasze koparki znalazły się na ostatnim odcinku trasy. Tą część nazywano Wielkimi Finałowymi Zmagania. To tutaj ostatecznie zdecyduje się, kto zdobędzie Złoty Puchar Mistrza Koparek.

– To jest to, na co pracowaliśmy! – zawołała Kasia, podskakując z entuzjazmem.

Bartek, skupiony jak zawsze, nie odwrócił wzroku od trasy.

– To jeszcze nie koniec, Kasiu. Musimy zachować koncentrację. – powiedział spokojnym głosem.

Młody Oliwier, pełen energii, krzyczał ze szczęścia, widząc linię mety tuż przed sobą.

– Jesteśmy tak blisko! – wykrzyknął, skacząc z radości.

Henryk, mądry i doświadczony, patrzył na młodsze koparki z uśmiechem.

– To prawda, jesteśmy blisko. Ale pamiętajcie, ostatnie metry są najtrudniejsze. – powiedział Henryk, z uśmiechem patrząc na młodsze koparki.

Nagle, w ostatniej chwili, Kasia znalazła się w trudnej sytuacji. Znajdowała się tuż przed wielkim kamieniem, który spadł na trasę. Nie miała czasu na zatrzymanie, a jedyną opcją było skręcenie w bok.

– O nie! – krzyknęła Kasia, widząc przeszkodę.

Bartek, który był tuż za nią, zobaczył, co się dzieje i zareagował błyskawicznie.

– Kasiu, skręć w prawo! – krzyknął Bartek.

Kasia, słysząc jego krzyk, skręciła w ostatniej sekundzie, omijając kamień.

– Udało się! Dziękuję, Bartek! – zawołała Kasia.

Bartek uśmiechnął się i skinął głową, nie zwalniając tempa. Oliwier i Henryk, którzy obserwowali sytuację, zachęcali swoich przyjaciół do dalszej jazdy.

– Świetna robota, Kasiu! Teraz dalej! – krzyknął Oliwier.

– Nie spuszczajcie z tonu! Wy jesteście najsilniejsi! – dodał Henryk.

Po kilku chwilach, wszyscy dotarli na metę. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Ale najbardziej szczęśliwy był Bartek. Wygrał wyścig i zdobył Złoty Puchar Mistrza Koparek.

– Gratulacje, Bartek! – zawołała Kasia, podskakując z radości.

– Dziękuję, Kasiu. Ale to nie ja wygrałem wyścig. My wszyscy wygraliśmy. – odpowiedział Bartek, uśmiechając się szeroko.

I tak zakończył się wyścig w Dolinie Koparek. Wszyscy byli dumni i szczęśliwi. Ale najważniejsze, że wszyscy byli razem. Bo to właśnie przyjaźń była największym zwycięstwem tego dnia.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj