Bajka o dokuczaniu „Przyjazny cień”

InfantylnyTerapeutyczneZachowanie i relacjeBajka o dokuczaniu "Przyjazny cień”

Ta bajka terapeutyczna ma na celu pomóc dzieciom zrozumieć konsekwencje dokuczania i nauczyć empatii. Poprzez historię Cienia, który doświadcza odrzucenia, a następnie akceptacji, dzieci uczą się, jak ważne jest zrozumienie uczuć innych i traktowanie wszystkich z szacunkiem.

Samotny Cień

Na skraju małego miasteczka, gdzie kończyły się ulice, a zaczynały pola i łąki, znajdował się stary, zapomniany plac zabaw. Nikt już tam nie przychodził, bo zabawki były zardzewiałe, a huśtawki skrzypiały. Jednak pewnego letniego poranka, gdy słońce dopiero co wstało, na placu pojawił się niecodzienny gość – Cień.

Cień nie był zwyczajnym cieniem, jaki widzimy na co dzień. Był samodzielną istotą, która mogła poruszać się niezależnie od przedmiotów czy ludzi. Miał kształt dziecka, ale był cały czarny i półprzezroczysty. Cień przemykał między starymi zabawkami, ciesząc się samotnością i spokojem.

„Nareszcie miejsce, gdzie nikt mnie nie przegoni,” pomyślał, siadając na starej karuzeli.

Jednak jego radość nie trwała długo. Wkrótce na plac zaczęły przychodzić dzieci z pobliskiej szkoły. Początkowo Cień był podekscytowany – może znajdzie przyjaciół? Niestety, reakcja dzieci nie była taka, jakiej się spodziewał.

„Co to za dziwadło?” krzyknął jeden z chłopców, wskazując na Cienia.

„To jakiś potwór!” dodała dziewczynka z warkoczykami.

Cień próbował się przedstawić, ale dzieci nie słuchały. Zaczęły rzucać w niego piaskiem i kamykami, krzycząc: „Uciekaj stąd, straszydło!”

Zraniony i smutny, Cień ukrył się za starą zjeżdżalnią. Nie rozumiał, dlaczego dzieci go tak traktują. Przecież nigdy nikomu nie zrobił nic złego. Łzy, których nikt nie mógł zobaczyć, spływały po jego ciemnej twarzy.

Przez następne dni Cień obserwował bawiące się dzieci z ukrycia. Widział ich radość, śmiech i zabawy. Marzył o tym, by móc do nich dołączyć, ale bał się kolejnego odrzucenia.

Pewnego dnia na plac przyszła nowa dziewczynka. Miała na imię Zosia i była bardzo nieśmiała. Inne dzieci nie chciały się z nią bawić, bo była nowa i „inna”. Cień obserwował, jak Zosia siada samotnie na huśtawce, ze łzami w oczach.

„Ona też jest samotna, tak jak ja,” pomyślał Cień. Zebrał w sobie całą odwagę i powoli podszedł do Zosi.

„Cześć,” powiedział cicho. „Jestem Cień. Czy chciałabyś się ze mną pobawić?”

Zosia spojrzała na niego z zaskoczeniem, ale bez strachu. Po chwili uśmiechnęła się i odpowiedziała: „Cześć, Cieniu. Jestem Zosia. Z przyjemnością się z tobą pobawię.”

To był początek niezwykłej przyjaźni, która miała zmienić życie nie tylko Cienia i Zosi, ale także wszystkich dzieci na placu zabaw.

Lekcja empatii

Zosia i Cień szybko się zaprzyjaźnili. Spędzali razem każde popołudnie na placu zabaw, wymyślając coraz to nowe zabawy. Cień pokazywał Zosi, jak robić figury cieni na ścianach, a ona uczyła go gry w klasy. Inne dzieci z początku patrzyły na nich podejrzliwie, ale z czasem zaczęły się interesować ich zabawami.

Pewnego dnia jeden z chłopców, Tomek, zebrał się na odwagę i podszedł do bawiącej się pary.

„Przepraszam,” powiedział nieśmiało. „Czy mogę się z wami pobawić?”

Zosia spojrzała pytająco na Cienia, który kiwnął głową.

„Jasne!” odpowiedziała dziewczynka. „Właśnie uczymy się nowej gry. Chcesz spróbować?”

Tomek z radością dołączył do zabawy. Wkrótce inne dzieci też zaczęły się przyłączać, a Cień stał się centralną postacią w ich grach. Jego umiejętność zmiany kształtu i przenikania przez przedmioty sprawiała, że zabawy były niezwykle ekscytujące.

Jednak nie wszystkie dzieci były przekonane. Niektóre wciąż bały się Cienia lub uważały go za dziwadło. Pewnego dnia grupa starszych chłopców zaczęła się z niego wyśmiewać.

„Patrzcie na to czarne straszydło!” krzyknął jeden z nich. „Nie powinno go tu być!”

Cień poczuł się zraniony, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Zosia stanęła w jego obronie.

„Jak możecie być tacy niemili?” zapytała ze łzami w oczach. „Czy wiecie, jak to jest być odrzuconym tylko dlatego, że jest się innym? Cień jest moim przyjacielem i jest wspaniały!”

Jej słowa sprawiły, że starsi chłopcy zamilkli, zawstydzeni. Tomek również postanowił zabrać głos:

„Pamiętacie, jak mnie przezywaliście 'Grubasem’, gdy byłem nowy w szkole? To bolało. Teraz robicie to samo Cieniowi. To nie jest fair.”

Te słowa poruszyły wszystkie dzieci na placu zabaw. Zaczęły przypominać sobie sytuacje, gdy same czuły się odrzucone lub wyśmiewane. Powoli zrozumienie i empatia zaczęły zastępować strach i uprzedzenia.

Jeden ze starszych chłopców, lider grupy, podszedł do Cienia.

„Przepraszam,” powiedział szczerze. „Nie pomyślałem, jak możesz się czuć. Czy… czy mógłbym się z wami pobawić?”

Cień uśmiechnął się szeroko i wyciągnął rękę w geście przyjaźni.

„Oczywiście,” odpowiedział. „Zawsze jest miejsce dla nowego przyjaciela.”

Od tego dnia plac zabaw stał się miejscem, gdzie wszystkie dzieci, niezależnie od tego, jak wyglądały czy skąd pochodziły, mogły się razem bawić. Cień nauczył je ważnej lekcji – że to, co nas różni, może być naszą największą siłą, a zrozumienie i akceptacja są kluczem do prawdziwej przyjaźni.

Światło przyjaźni

Mijały tygodnie, a plac zabaw rozkwitał. Dzieci przychodziły tam codziennie, nie tylko by się bawić, ale także by spędzać czas z Cieniem i uczyć się od niego. Cień pokazywał im, jak tworzyć magiczne przedstawienia cieni, opowiadał fascynujące historie o miejscach, które widział, przemykając niezauważony przez świat.

Pewnego dnia Cień zauważył, że coś się z nim dzieje. Gdy bawił się z dziećmi w słoneczny dzień, jego krawędzie zaczęły delikatnie świecić. Z każdym dniem, z każdym uśmiechem i gestem przyjaźni, światło stawało się coraz jaśniejsze.

„Co się ze mną dzieje?” zapytał zmartwiony Zosię.

Dziewczynka przyjrzała mu się uważnie i odpowiedziała z uśmiechem: „Stajesz się jaśniejszy, Cieniu. To chyba dlatego, że jesteś szczęśliwy!”

Cień zdał sobie sprawę, że Zosia ma rację. Czuł się szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej. Miał przyjaciół, czuł się akceptowany i kochany.

Pewnego wieczoru, gdy dzieci miały już wracać do domów, Cień poczuł dziwne mrowienie. Nagle zaczął unosić się w powietrze, otoczony jasnym światłem. Dzieci patrzyły na to z mieszaniną strachu i zachwytu.

„Co się dzieje?” krzyknął Tomek.

Cień sam nie wiedział, ale czuł, że to coś dobrego. Gdy światło stało się tak jasne, że trudno było na niego patrzeć, usłyszał głos, którego nikt inny nie słyszał:

„Cieniu, wypełniłeś swoją misję. Nauczyłeś te dzieci empatii, akceptacji i prawdziwej przyjaźni. Teraz możesz wrócić do świata cieni jako bohater.”

Cień poczuł radość, ale także smutek. Nie chciał opuszczać swoich przyjaciół.

„Czy muszę odejść?” zapytał głosu.

„To twój wybór,” odpowiedział głos. „Możesz wrócić do świata cieni lub zostać tu jako strażnik placu zabaw, pilnujący, by zawsze było to miejsce pełne przyjaźni i akceptacji.”

Cień bez wahania wybrał drugą opcję. Światło powoli zgasło, a on opadł delikatnie na ziemię. Był teraz jaśniejszy, prawie srebrny, z delikatnym świetlistym konturem.

Dzieci podbiegły do niego, przytulając go i ciesząc się, że zostaje. Cień wyjaśnił im swoją nową rolę i obiecał, że zawsze będzie czuwał nad placem zabaw i wszystkimi dziećmi, które tu przychodzą.

Od tego dnia plac zabaw stał się magicznym miejscem. Dzieci z całego miasta przychodziły tu, by bawić się, uczyć się od siebie nawzajem i od Cienia. Nikt już nie był odrzucany czy wyśmiewany. Każde dziecko, niezależnie od tego, jak wyglądało czy skąd pochodziło, było tu mile widziane.

A Cień? Cień był szczęśliwszy niż kiedykolwiek. Znalazł swoje miejsce w świecie, swoją rodzinę. I chociaż wciąż był cieniem, w sercach dzieci świecił jaśniej niż najjaśniejsza gwiazda.

Tak oto stary, zapomniany plac zabaw stał się symbolem przyjaźni, akceptacji i zrozumienia, a wszystko to dzięki jednemu nieśmiałemu Cieniowi, który odważył się marzyć o przyjaźni.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj