Bajka „Dzień gdy zatrzymał się czas”

InfantylnyBajki edukacyjneBajki porach roku i czasieBajka "Dzień gdy zatrzymał się czas"

„Dzień gdy zatrzymał się czas” to magiczna opowieść o niezwykłej przygodzie Zuzi i Kuby, którzy budzą się pewnego poranka odkrywając, że wszystkie zegary w miasteczku stanęły, a wraz z nimi zamrozili się wszyscy dorośli. Dzieci muszą odnaleźć tajemniczy klucz zegarmistrza, aby przywrócić normalny bieg czasu, ucząc się po drodze cennych lekcji o wartości każdej chwili.

Zatrzymany poranek

Zuzia zawsze fascynowała się zegarami. W jej pokoju na ścianie wisiało ich aż pięć, każdy pokazujący inny czas. Jedne szły za szybko, inne się spóźniały, ale najważniejszy był ten odziedziczony po dziadku – piękny zegar z kukułką, który zawsze działał bezbłędnie. Tego poranka jednak stało się coś dziwnego. Zuzia otworzyła oczy i od razu spojrzała na swoje zegary. Wszystkie wskazywały dokładnie 8:15, ale żaden nie tykał.

Kuba! Kuba, wstawaj! – zawołała, wbiegając do pokoju młodszego brata. – Coś dziwnego dzieje się z zegarami!

Kuba, który zawsze spóźniał się do szkoły, przeciągnął się leniwie i mruknął:

Może to znak, że dziś nie musimy iść do szkoły? Super!

Jednak gdy dzieci zeszły na dół, zobaczyły coś, co sprawiło, że nawet Kuba stanął jak wryty. Ich mama stała przy kuchennym blacie z dzbankiem zastygłym w powietrzu. Krople soku pomarańczowego wisiały nieruchomo, jakby zawieszone na niewidzialnych nitkach. Tata zamarł z gazetą w ręku i ustami otwartymi do połowy wypowiedzianego słowa.

Oni… oni się nie ruszają – wyszeptała Zuzia, machając dłonią przed oczami mamy. – To tak, jakby czas się dla nich zatrzymał!

Kuba ostrożnie dotknął zawieszonych w powietrzu kropel soku.

Jak w filmie science-fiction! Ale czemu my możemy się ruszać?

Dzieci postanowiły wyjść na ulicę. Wszędzie było to samo – dorośli zastygłi w najróżniejszych pozach. Pan listonosz stał z torbą pełną listów, pani Kowalska zamarzła z psem na smyczy, a nawet ptaki zawisły nieruchomo w powietrzu.

To musi mieć związek z zegarami – stwierdziła Zuzia. – Wszystkie stanęły dokładnie o 8:15.

Kuba spojrzał na swoją siostrę z przejęciem.

Musimy coś z tym zrobić! A jeśli oni już na zawsze zostaną tacy zastyghnięci?

W tym momencie Zuzia przypomniała sobie o starym zegarmistrzu, panu Tik-Taku, który mieszkał w małym sklepiku na końcu ulicy. Zawsze opowiadał dziwne historie o czasie i jego tajemnicach.

Chodźmy do pana Tik-Taka! Jeśli ktokolwiek wie, co się dzieje, to tylko on – zadecydowała Zuzia.

Dzieci przemierzały ulice miasta, mijając nieruchome postacie. Miały wrażenie, że są w muzeum figur woskowych. W oddali zauważyły inne dzieci, równie zdezorientowane jak one. Okazało się, że wszystkie dzieci poniżej 12 lat mogły się swobodnie poruszać.

Gdy dotarli do sklepiku zegarmistrza, drzwi były otwarte, ale pan Tik-Tak też stał nieruchomo przy swoim warsztacie. Na stole leżał stary, ozdobny klucz i kartka z niedokończonym listem: „Kto znajdzie klucz do czasu, musi…”

Musi co? – Kuba podniósł kartkę, ale reszta wiadomości została niedopisana.

Zuzia wzięła do ręki klucz, który zaświecił delikatnym błękitnym światłem.

To musi być klucz do naprawienia czasu – powiedziała. – Ale jak go użyć?

Wyścig z nieruchomym czasem

Zuzia obracała tajemniczy klucz w dłoniach, gdy nagle usłyszeli cichy głos:

Czas się zatrzymał, bo ludzie przestali go doceniać.

Dzieci odwróciły się gwałtownie. Na ścianie wisiał stary zegar z namalowaną twarzą, której oczy teraz poruszały się, obserwując ich uważnie.

Kim… kim jesteś? – zapytała zaskoczona Zuzia.

Jestem Pani Minutka, strażniczka czasu – odparł zegar. – Zostałam stworzona przez pana Tik-Taka, by pomagać tym, którzy szanują każdą chwilę życia.

Kuba podszedł bliżej, zafascynowany mówiącym zegarem.

Dlaczego czas się zatrzymał? I czemu tylko dla dorosłych?

Pani Minutka westchnęła, a jej wskazówki zadrżały lekko.

Dorośli ciągle spieszą się i narzekają na brak czasu. 'Nie mam czasu’, 'gdybym miał więcej czasu’, 'czas tak szybko płynie’ – powtarzają bez końca. Tymczasem marnują go na błahostki, zapominając o tym, co naprawdę ważne. Dzieci wciąż potrafią cieszyć się chwilą, dlatego czas płynie dla was normalnie.

Jak możemy wszystko naprawić? – zapytała Zuzia, mocno ściskając magiczny klucz.

Musicie znaleźć Główny Zegar Miasta ukryty w wieży ratuszowej i przekręcić klucz dokładnie w momencie, gdy wahadło dotknie lewej strony. Ale macie tylko trzy godziny, zanim zatrzymanie czasu stanie się nieodwracalne.

Ta wiadomość sprawiła, że dzieci natychmiast ruszyły w stronę ratusza. Po drodze spotkały inne dzieci – Olę, Michała i Stasia, którzy również szukali rozwiązania.

Musimy dostać się do wieży zegarowej! – zawołała Zuzia, pokazując klucz.

Jednak gdy dotarli na miejsce, okazało się, że drzwi do ratusza są zamknięte na cztery spusty.

Jak mamy się dostać do środka? – zmartwił się Staś.

Kuba, który zawsze znajdował niekonwencjonalne rozwiązania, wskazał na otwarte okno na pierwszym piętrze.

Możemy wspiąć się po rynnie!

Wspinaczka była trudna, ale po kolei wszystkie dzieci dostały się do budynku. Przemierzali puste korytarze, aż znaleźli wąskie schody prowadzące na wieżę. Z każdym krokiem czuli coraz większe napięcie.

Główny Zegar Miasta był ogromny – jego tarcza miała średnicę trzech metrów, a złocone wskazówki lśniły w blasku wpadającym przez okrągłe okno. Wahadło, o którym mówiła Pani Minutka, stało nieruchomo, zatrzymane w połowie swojego ruchu.

Jak mamy uruchomić wahadło, skoro wszystko jest zatrzymane? – zapytał Michał.

Zuzia zamyśliła się, przyglądając się mechanizmowi.

Myślę, że musimy najpierw go popchnąć. Jeśli wszyscy razem naciśniemy na wahadło, może uda nam się wprawić je w ruch.

Pięcioro dzieci złapało za ciężkie, mosiężne wahadło i z całej siły pchnęło je w lewą stronę. Z początku wydawało się, że nic się nie dzieje, ale po chwili poczuli, jak powoli poddaje się ich wysiłkom.

Jeszcze raz! Mocniej! – dopingowała Zuzia.

Po kilku próbach wahadło zaczęło kołysać się powoli. Zuzia stała gotowa z kluczem, czekając na odpowiedni moment. Gdy wahadło zbliżyło się do lewej strony, włożyła klucz w maleńki otwór ukryty w ornamencie zegara.

Teraz! – krzyknęła i przekręciła klucz.

Mechanizm wydał głośne „klik”, a następnie rozległ się dźwięk przypominający westchnienie ulgi. Wskazówki zegara drgnęły… ale po chwili znów stanęły.

Nie działa! – jęknął Kuba. – Co robimy nie tak?

Lekcja o czasie

Zuzia patrzyła na nieruchome wskazówki, gdy nagle przypomniała sobie wcześniejsze słowa Pani Minutki: „Dorośli przestali doceniać czas.” Może samo przekręcenie klucza nie wystarczyło?

Myślę, że wiem, czego brakuje – powiedziała cicho. – Musimy przypomnieć zegarowi, dlaczego czas jest ważny. Każdy z nas powinien opowiedzieć o najcenniejszej chwili w swoim życiu.

Dzieci usiadły w kręgu wokół mechanizmu zegara. Ola zaczęła opowiadać o dniu, gdy jej tata zabrał ją na całodniową wycieczkę rowerową – tylko we dwoje. Michał wspomniał o wieczorach, gdy babcia czytała mu przed snem. Staś opowiedział o pierwszym koncercie, na który zabrała go mama.

Kuba, który zawsze uważał, że czasu ma za mało, zwłaszcza rano, gdy musiał wstawać do szkoły, zamyślił się głęboko.

Wiesz, Zuziu, zawsze myślałem, że czasu jest za mało. Ciągle się spieszyłem i złościłem, gdy musiałem czekać. Ale teraz, gdy widzę mamę i tatę zastygłych jak posągi, oddałbym wszystko, by usłyszeć znowu, jak mama woła mnie na śniadanie.

Łza spłynęła mu po policzku.

Najcenniejsze chwile to te, które spędzamy razem, nawet jeśli wtedy wydają się zwyczajne i codzienne.

Zuzia objęła brata ramieniem.

Masz rację, Kuba. Mój najcenniejszy moment? Chyba każdy wieczór, gdy tata opowiada nam bajki na dobranoc. Nigdy mu nie mówiłam, jak bardzo to kocham.

W momencie, gdy Zuzia skończyła mówić, klucz w zegarze zaczął się obracać sam z siebie. Mechanizm wydał serię cichych dźwięków, a po chwili wielkie wahadło zaczęło kołysać się miarowo. Wskazówki drgnęły, a następnie ruszyły powoli, odmierzając czas.

Zegar wybił głośno, a echo rozeszło się po całym mieście. Gdy dzieci wyjrzały przez okno, zobaczyły, jak wszystko wraca do życia. Dorośli wznawiali przerwane czynności, ptaki kontynuowały swój lot, a samochody znów jechały ulicami.

Gdy wybiegli z ratusza, miasto tętniło życiem. Ludzie zdawali się nie pamiętać o tym, że czas na chwilę się zatrzymał. Tylko dzieci wiedziały, co się naprawdę wydarzyło.

Chyba powinniśmy już wracać do domu – powiedziała Zuzia. – Rodzice mogą się martwić.

Po drodze zajrzeli do sklepu pana Tik-Taka. Zegarmistrz stał przy ladzie, naprawiając stary budzik.

Dzień dobry, dzieci! – przywitał ich z uśmiechem. – Co was tu sprowadza?

Zuzia położyła na ladzie magiczny klucz.

Chcieliśmy oddać to panu.

Pan Tik-Tak spojrzał na klucz, a potem na dzieci. Jego oczy zabłysły tajemniczo.

Ach, więc to wy naprawiliście czas. Dziękuję wam. Nie każdy potrafi docenić wartość czasu.

Czy pan wiedział, co się stanie? – zapytał Kuba.

Zegarmistrz tylko uśmiechnął się tajemniczo.

Czas to najcenniejszy dar, jaki otrzymujemy. Nie marnujcie go, dzieci. Każda sekunda jest na wagę złota.

Gdy Zuzia i Kuba wrócili do domu, zastali rodziców przy stole. Mama rozlewała sok do szklanek, a tata czytał gazetę.

Gdzie byliście tak długo? – zapytała mama.

Zamiast odpowiedzieć, Zuzia i Kuba podbiegli do rodziców i mocno ich przytulili.

Kochamy was – powiedzieli jednocześnie.

Mama i tata spojrzeli na siebie zaskoczeni, ale uśmiechnęli się ciepło, odwzajemniając uścisk.

A stary zegar z kukułką, który wisiał w przedpokoju, wybił godzinę, przypominając wszystkim, że każda chwila jest cenna – szczególnie te spędzone z najbliższymi.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj