Bajka opowiada historię nieśmiałego triceratopsa Tadzia, który mieszka ze swoją rodziną w pradawnych czasach dinozaurów. Gdy jego ukochana siostra wpada do niebezpiecznej rzeki, Tadzio musi przezwyciężyć swój największy strach przed wodą. Ta odważna decyzja zmieni nie tylko jego życie, ale pomoże całemu stadu znaleźć nowy dom.
Tadzio i jego wielki strach
W zielonej dolinie, gdzie rosły wysokie paprocie i kwitły kolorowe kwiaty, żyło stado triceratopsów. Wśród nich mieszkał mały Tadzio – dinozaur o trzech rogach i wielkim żółtym żabonie na głowie. Choć wyglądał imponująco jak wszyscy triceratopsy, Tadzio miał jeden wielki sekret – bał się wody.
Każdego ranka, gdy inne młode dinozaury biegały nad rzeczkę, by się napić i pobawić, Tadzio zostawał z tyłu. Przyglądał się z daleka, jak jego młodsza siostra Tosia wesoło pluskała się w płytkiej wodzie razem z rówieśnikami.
„Chodź, Tadzio! Woda jest taka przyjemna!” – wołała do niego Tosia, machając małą łapką. Jej różowy żabonik błyszczał w słońcu jak kwitnąca magnolia.
„Może później” – odpowiadał zawsze Tadzio, kryjąc się za wysokimi trawami. W głębi serca bardzo chciał pobawić się z siostrą, ale za każdym razem, gdy tylko spojrzał na płynącą wodę, jego wielkie serce biło jak oszalałe.
Tata Triceratops często próbował zachęcić syna do odwiedzin nad rzeką. „Synu, woda to życie. Musimy się jej nie bać, ale szanować” – mówił łagodnie, głaszcząc Tadzia swoim wielkim łbem. „Wszyscy triceratopsy potrafią pływać. To naturalne jak oddychanie.”
Ale Tadzio tylko kiwał głową i wymyślał różne wymówki. Raz bolał go brzuch, innym razem był zbyt zmęczony, a czasami po prostu musiał pomóc mamie zbierać najsmakowitsze liście. Prawda była taka, że widok rwącej wody przyprawiał go o dreszcze.
Pewnego słonecznego poranka stado jak zwykle wybrało się nad rzekę. Tadzio został na łące, żując soczyste mlecze. Nagle usłyszał przeraźliwy krzyk: „Ratunku! Tosia!”
Serce Tadzia zamarło. Pobiegł w kierunku wody tak szybko, jak tylko pozwalały mu jego masywne łapy. Na brzegu stali przerażeni rodzice i inne dinozaury. W rwącej wodzie dostrzegł małą różową główkę swojej siostry – Tosia została porwana przez nurt!
„Ktoś musi jej pomóc!” – krzyczał rozpaczliwie Tata Triceratops. Starsze dinozaury były zbyt ciężkie, by szybko poruszać się w wodzie, a młodsze zbyt słabe, by walczyć z silnym nurtem.
Tadzio stał na brzegu, trzęsąc się ze strachu. Jego największy koszmar stawał się rzeczywistością. Ale gdy spojrzał na tonącą Tosię, coś w nim pękło. To była jego mała siostra – ta, która zawsze się do niego uśmiechała, która dzieliła się z nim najsmakowitszymi liśćmi, która wieczorami przytulała się do niego, gdy było jej zimno.
W tej chwili Tadzio zrozumiał, że miłość do siostry jest silniejsza niż jego strach.
Skok w nieznane
Bez chwili wahania Tadzio rzucił się do wody. Zimny nurt uderzył go z taką siłą, że przez chwilę stracił oddech. Woda wdarła się do jego nozdrzy i oczu, ale on płynął dalej, desperacko wymachując łapami.
„Tosia! Trzymaj się!” – krzyczał, przełykając wodę. Mała dinozaurzica była już bardzo daleko, porwana przez szybki nurt. Jej różowy żabonik ledwo było widać między białymi pienami fal.
Tadzio nigdy wcześniej nie pływał, ale instynkt podpowiadał mu, jak poruszać łapami. Odkrył, że jego wielki żabonik działa jak ster, pomagając mu utrzymać kierunek. Z każdym kolejnym ruchem stawał się coraz pewniejszy siebie w wodzie.
Nagle z brzegu rzeki wyskoczył mały brązowy bobr. „Hej, wielki dinozaurze! Potrzebujesz pomocy?” – zawołał przyjaźnie. „Jestem Pomocnik, znam tę rzekę jak własną norkę!”
„Moja siostra tonie!” – wydyszał Tadzio, nadal płynąc z całych sił.
„Widzę ją! Płyń za mną, znam skrót!” – Bóbr Pomocnik zanurkował pod wodę i popłynął ku skalistemu zakręcowi rzeki. Tadzio podążył za nim, odkrywając ze zdziwieniem, że woda wcale nie jest taka straszna, jak myślał. Była zimna i silna, ale też ożywcza.
Za zakrętem Bóbr Pomocnik wynurzył się przy dużym kamieniu. „Tutaj! Twoja siostra utknęła między skałami!” – Rzeczywiście, mała Tosia trzymała się rozpaczliwie wystającego z wody kamienia. Była przestraszona i przemoczona, ale żywa.
„Tadzio!” – zawołała słabym głosem. „Wiedziałam, że przyjdziesz!”
Tadzio dopłynął do siostry i delikatnie objął ją swoimi silnymi łapami. „Spokojnie, Tosiu. Jestem tu. Wszystko będzie dobrze.” Po raz pierwszy w życiu czuł się w wodzie pewny siebie. To, co wcześniej wydawało mu się przerażające, teraz stało się jego narzędziem ratunku.
Bóbr Pomocnik poprowadził ich ostrożnie do brzegu, wskazując najlepszą drogę między skałami. „Ten młody triceratops pływa jak prawdziwy mistrz!” – chwalił go. „Nie widziałem nigdy dinozaura, który tak szybko nauczyłby się radzić sobie w wodzie!”
Gdy w końcu dotarli do brzegu, całe stado otoczyło ich radosnym rykiem. Tata Triceratops miał łzy w oczach. „Synu, jestem z ciebie dumny. Okazałeś prawdziwą odwagę!”
Mama przytulała jednocześnie Tadzia i Tosię. „Nasze dzieci są bezpieczne. To najważniejsze.”
Ale Bóbr Pomocnik wyglądał na zmartwionego. „Muszę wam coś powiedzieć” – zaczął poważnie. „Ta rzeka robi się coraz bardziej niebezpieczna. Wielkie deszcze w górach sprawiają, że woda przybiera bardzo szybko. To miejsce nie będzie już bezpieczne dla waszego stada.”
Wszyscy dinozaury popatrzyli na siebie z niepokojem. Ta dolina była ich domem od pokoleń.
Nowy dom dla stada
Tadzio wciąż stał w wodzie, już nie bojąc się jej dotyk. Nagle wpadł mu do głowy pomysł. „Bóbrze Pomocniku, czy znasz jakieś bezpieczne miejsce dla naszego stada? Miejsce z czystą wodą, ale bez niebezpiecznych nurtów?”
Bóbr zamyślił się, drapiąc się w brązowy łebek. „Owszem! Za wzgórzami, w górnej części doliny, jest piękne jezioro. Woda tam jest spokojna, a wokół rosną najsmakowitsze rośliny. Ale droga tam jest trudna – trzeba przejść przez kilka strumieni.”
Starsze dinozaury zaniepokoiły się. „Nie wszystkie z nas umieją dobrze pływać” – westchnęła jedna z babć triceratopsów. „Młode mogą sobie nie poradzić z przeprawą.”
„Ja wam pomogę!” – zawołał z entuzjazmem Tadzio. Nie mógł uwierzyć własnym słowom. Jeszcze godzinę temu bał się nawet zbliżyć do wody, a teraz oferował pomoc całemu stadu w przeprawie!
„Ale synu, przecież…” – zaczął Tata Triceratops.
„Tato, już się nie boję” – przerwał mu Tadzio. „Woda nauczyła mnie dzisiaj czegoś ważnego. Czasami to, czego się boimy, może stać się naszą największą siłą. Mogę poprowadzić wszystkich bezpiecznie przez strumienie.”
Tosia podskoczyła radośnie. „Mój brat jest najodważniejszy na świecie!”
Następnego dnia całe stado wyruszyło w podróż. Tadzio płynął na przodzie przy każdej przeprawie, pokazując innym najlepszą drogę. Bóbr Pomocnik towarzyszył im, udzielając cennych rad. Młodsze dinozaury trzymały się mocno swoich rodziców, a Tadzio czuwał nad bezpieczeństwem każdego z nich.
„Spokojnie, nie ma się czego bać” – mówił do przestraszonych maluchów. „Ja też się bałem, ale woda może być naszym przyjacielem, jeśli tylko jej zaufamy.”
Kiedy w końcu dotarli do jeziora, wszystkie dinozaury zachwycily się pięknem nowego miejsca. Krystalicznie czysta woda odbijała błękitne niebo, a brzegi porośnięte były soczystą trawą i kolorowymi kwiatami. W oddali góry stały jak łagodni strażnicy, chroniąc dolinę przed burzami.
„To idealne miejsce!” – zawołała mama Tadzia. „Dzięki naszemu bohaterowi znaleźliśmy nowy, bezpieczny dom!”
Tego wieczoru, gdy słońce zachodziło za górami, Tadzio siedział nad brzegiem jeziora razem z Tosią. Już nie bał się wody – teraz była jego przyjaciółką.
„Tadzio” – powiedziała cicho Tosia – „dziękuję, że mnie uratowałeś. Ale wiesz co? Myślę, że uratowałeś też siebie.”
Tadzio uśmiechnął się, patrząc na swoje odbicie w spokojnej wodzie. Miała rację. Walcząc ze swoim strachem, odkrył w sobie odwagę, o której istnieniu nawet nie wiedział. A najważniejsze było to, że jego odwaga pomogła nie tylko jemu i Tosi, ale całemu stadu znaleźć nowy, lepszy dom.
Od tego dnia Tadzio stał się nie tylko najlepszym pływakiem w stadzie, ale też jego przewodnikiem nad wodą. A gdy młode dinozaury bały się wejść do jeziora, opowiadał im swoją historię, pokazując, że czasami największe przygody zaczynają się od pokonania największych strachów.
