Bajka „Dinozaurowe przedszkole pełne niespodzianek”

InfantylnyBajki o zwierzętachBajki o dinozaurachBajka "Dinozaurowe przedszkole pełne niespodzianek"

W kolorowym dinozaurowym przedszkolu mieszkają mali przyjaciele o wielkich sercach. Gdy znika magiczny kryształ, który sprawia, że przedszkole jest pełne radości, mała drużyna musi wyruszyć na poszukiwania. Wspólnie odkryją, że największą magią jest przyjaźń i współpraca.

Zaginięcie Magicznego Kryształu

Słońce wschodziło nad kolorowym Dinozaurowym Przedszkolem, rozświetlając wielkie liście paproci i śmieszne grzyby, które służyły jako huśtawki. Toluś Triceratops właśnie wbiegł na plac zabaw, jego trzy rogi błyszczały w porannym świetle.

„Dzień dobry, Pani Brontozaur!” – zawołał radośnie, machając ogonkiem. Jego nauczycielka, ogromna ale bardzo delikatna pani z długą szyją, uśmiechnęła się ciepło.

„Dzień dobry, Toluś! Czy widziałeś może nasz magiczny kryształ? Zwykle świeci tu, na środku placu” – spytała, wskazując na pusty piedestał.

Toluś spojrzał ze zdziwieniem. Rzeczywiście, błękitny kryształ, który zawsze rozjaśniał przedszkole swoim ciepłym światłem, zniknął! To właśnie dzięki niemu przedszkole było tak wesołe – kwiaty kwitły piękniej, zabawki były bardziej kolorowe, a wszystkie dinozaury czuły się szczęśliwe.

W tym momencie podbiegła Stasia Stegozaur, jej grzbietowe płyty lśniły jak tęcza.

„O nie! Bez kryształu nasze przedszkole będzie szare i smutne!” – jęknęła. „A przecież jutro mamy wielki festyn dla rodziców!”

Bartek Brachiozaur, najwyższy z grupy, schylił swoją długą szyję.

„Może kryształ spadł i się gdzieś potoczył? Z mojej wysokości widzę daleko, ale nigdzie go nie ma” – powiedział zmartwiony.

Nagle z krzaków wyskoczyła Renia Raptor, najszybsza ze wszystkich.

„Słyszałam, że dzieje się coś dziwnego! Mogę pobiegać dookoła przedszkola i sprawdzić każdy zakątek!” – zaproponowała, podskakując z nerwów.

Pani Brontozaur pokiwała głową.

„To świetny plan, ale pamiętajcie – magiczny kryształ może znajdować się w miejscu, gdzie go nie spodziewamy. Potrzebujemy wszystkich waszych umiejętności, żeby go odnaleźć”.

Toluś wyprostował się dumnie.

„Moje rogi potrafią przenieść ciężkie rzeczy! A może kryształ wpadł pod jakiś duży kamień?”

„Moje płyty grzbietowe zmieniają kolory, gdy jestem blisko czegoś magicznego!” – dodała podekscytowana Stasia.

„A ja mogę zajrzeć do najwyższych miejsc w koronach drzew” – oznajmił Bartek.

„I ja znajdę każdy ślad swoim węchem!” – pisknęła Renia.

Przyjaciele spojrzeli na siebie z determinacją. Przedszkole bez magicznego kryształu rzeczywiście wyglądało smutniej – kwiaty zwiędły, zabawki straciły swój blask, a nawet ptaki przestały śpiewać.

„Więc ustalone – wyruszamy na poszukiwania!” – zawołał Toluś. „Za nasze przedszkole i jutrzejszy festyn!”

Mała drużyna ruszyła w kierunku lasu. Pierwszy dzień przygody właśnie się rozpoczął, a każdy z dinozaurów czuł, że czeka ich coś niezwykłego.

Tajemnicza Jaskinia

Poszukiwania trwały już od godziny. Renia przemierzała przedszkole tam i z powrotem, jej ostry węch badał każdy krzak i każdą dziurę. Bartek zaglądał na wysokie gałęzie, a Toluś przesuwał kamienie. Stasia zauważyła, że jej płyty grzbietowe zaczynają delikatnie mienić się kolorami, gdy skierowała się w stronę gęstego lasu.

„Chłopaki! Moje płyty robią się coraz bardziej kolorowe!” – zawołała podekscytowana. „Myślę, że magiczny kryształ jest gdzieś w tamtym kierunku!”

Drużyna ruszyła za Stasią. Im głębiej wchodzili w las, tym bardziej jej płyty lśniły. Nagle Bartek, który szedł na przedzie, zatrzymał się gwałtownie.

„Patrzcie! Tam jest jaskinia, której wcześniej nie widziałem!” – wskazał na ciemne wejście między skałami.

„Ale wygląda strasznie” – szepnęła Renia, jej duże oczy błyszczały w półmroku.

„Nic się nie bójcie! Razem jesteśmy silniejsi!” – powiedział odważnie Toluś i ruszył pierwszy.

Wewnątrz jaskini było dziwnie cicho. Nagle usłyszeli tajemniczy szmer i ciche pojękiwanie. Stasia drżała ze strachu, ale jej płyty świeciły coraz jaśniej.

„Kto tam jest?” – zawołał Bartek swoim głębokim głosem.

Z głębi jaskini dobiegł słaby głos:

„Pomocy… Jestem tutaj uwięziony…”

Przyjaciele wymienili spojrzenia. Toluś zebrał całą odwagę.

„Nie martw się! Idziemy cię ratować!”

Renia pobiegła pierwsza, jej zwinne łapki doskonale radziły sobie w ciemności. W najgłębszej części jaskini odkryła małego, smutnego dinozaura – to był Pteranodon o imieniu Piotr.

„Co ci się stało?” – spytała współczująco Stasia.

„Przyleciałem tutaj, bo zobaczyłem piękne, błękitne światło” – wytłumaczył Piotr. „Ale gdy się zbliżyłem, spadłem i skrzywałem skrzydło. A ten dziwny kryształ… on płakał!”

„Płakał?” – zdziwił się Bartek.

Piotr wskazał skrzydłem na róg jaskini. Tam, na naturalnej półce skalnej, leżał ich magiczny kryształ! Ale zamiast jaśnieć radosnym światłem, pulsował smutnie, a z jego wnętrza dochodziły ciche szlochy.

„Rozumiem!” – zawołała nagle Stasia. „Kryształ nie został ukradziony – uciekł! Musiał się czuć samotny!”

Toluś podszedł ostrożnie do kryształu.

„Czy to prawda, kryształku? Czujesz się opuszczony?”

Kryształ zapulsował smutniej, a jego światło stało się jeszcze słabsze.

„Myśleliśmy, że jesteś tylko ozdobą przedszkola” – powiedział Bartek. „Nie wiedzieliśmy, że masz uczucia!”

Renia przytuliła się do kryształu.

„Przepraszamy! Od teraz będziemy się tobą lepiej opiekować!”

Festyn Pełen Magii

Magiczny kryształ zaczął powoli odzyskiwać swój blask, ale wciąż był bardzo słaby. Toluś delikatnie podniósł go swoimi rogami, podczas gdy Stasia opatrywała skrzydło Piotra liśćmi miętowymi, które znalazła przy wejściu do jaskini.

„Jak wrócimy do przedszkola?” – zmartwił się Piotr. „Z uszkodzonym skrzydłem nie mogę latać”.

„Nie martw się!” – uśmiechnął się Bartek. „Wsiadaj na mój grzbiet. Z mojej wysokości pokażę ci całe przedszkole z góry!”

Drużyna ruszyła w drogę powrotną. Toluś niósł kryształ bardzo ostrożnie, a Stasia szła obok, jej płyty świeciły spokojnym, ciepłym światłem. Renia biegała dookoła, sprawdzając czy droga jest bezpieczna.

Gdy dotarli do przedszkola, Pani Brontozaur czekała już na nich z niepokojem.

„Gdzie byliście tak długo? I kto to jest?” – spytała, patrząc na Piotra.

„To Piotr! Pomógł nam znaleźć kryształ!” – wyjaśnił szybko Toluś. „I odkryliśmy coś ważnego – nasz kryształ ma uczucia!”

Pani Brontozaur słuchała z zainteresowaniem, jak dzieci opowiadały o swojej przygodzie. Gdy usłyszała o samotności kryształu, jej oczy się zaszkliły.

„Rzeczywiście, traktowaliśmy go jak przedmiot. To był błąd” – przyznała. „Ale jak możemy to naprawić?”

Stasia miała pomysł:

„A może powinniśmy z nim rozmawiać? I włączyć go w nasze zabawy?”

Razem wrócili na plac zabaw. Toluś ostrożnie postawił kryształ na jego miejscu. Wszyscy dinozaury stanęli wokół niego w kręgu.

„Kryształku” – zaczął Bartek. „Przepraszamy, że nie wiedzieliśmy o twoich uczuciach. Czy zostaniesz z nami i będziesz naszym przyjacielem?”

Kryształ zapulsował ciepłym, błękitnym światłem. Przedszkole natychmiast odzyskało swoje kolory – kwiaty znów zakwitły, zabawki zalśniły, a ptaki zaczęły śpiewać.

Następnego dnia odbył się festyn. Rodzice wszystkich dinozaurów przyszli podziwiać swoje maluchy. Ale największą atrakcją był ich nowy przyjaciel – magiczny kryształ, który teraz śmiał się i bawił razem z nimi.

Piotr, którego skrzydło już się goiło, został nowym uczniem przedszkola. A kryształ? Każdego ranka witali go radosnym „Dzień dobry!” i każdego wieczoru żegnali czułym „Dobranoc!”.

„Widzicie?” – powiedziała Pani Brontozaur, patrząc na bawiące się dzieci. „Prawdziwa magia to nie światło kryształu – to przyjaźń i troska o innych”.

Toluś, Stasia, Bartek, Renia i Piotr przytulili się do swojego świecącego przyjaciela. Dinozaurowe Przedszkole nigdy nie było tak szczęśliwe jak teraz – gdy wszyscy czuli się kochani i potrzebni.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj