Bajka „Zagubiony czwartek wśród dni tygodnia”

InfantylnyBajki edukacyjneBajki porach roku i czasieBajka "Zagubiony czwartek wśród dni tygodnia"

Bajka opowiada o przygodach małej Zuzi, która musi ocalić porządek tygodnia, gdy nieśmiały Czwartek postanawia zniknąć z kalendarza. Dziewczynka wyrusza w niezwykłą podróż przez Krainę Dni, by przekonać wszystkie dni tygodnia do współpracy i odnaleźć zagubionego przyjaciela.

Dziwny poranek bez czwartku

Zuzia obudziła się w środowy poranek z dziwnym uczuciem, jakby coś było nie tak. Zerknęła na swój kolorowy kalendarz wiszący nad łóżkiem i aż pisnęła ze zdziwienia. Tam, gdzie powinien być czwartek, ziejała pusta przestrzeń!

„Mamusiu!” – zawołała głośno, wybiegając z pokoju w pidżamie w kropki. „Zniknął czwartek z kalendarza!”

Mama uśmiechnęła się łagodnie, mieszając kawę. „Zuziu, pewnie ci się śni. Dni tygodnia nie mogą po prostu zniknąć.”

Ale Zuzia wiedziała, że ma rację. Zawsze miała szczególny dar – potrafiła widzieć i rozmawiać z dniami tygodnia, które mieszkały w magicznej Krainie Dni za tęczowym mostem. Szybko się ubrała i pobiegła do ogrodu, gdzie rosła jej ulubiona stara wierzba.

„Tęczowy moscie, pojaw się!” – zawołała, dotykając szorstkich kory drzewa. Nagle powietrze zafalowało kolorami, a przed dziewczynką pojawił się lśniący most z siedmiu barw.

Po drugiej stronie mostu rozciągała się Kraina Dni – magiczne miejsce z siedmioma domkami, każdy w innym kolorze. Ale czwarty domek, który zawsze lśnił pomarańczowym światłem, teraz stał pusty i szary.

Zuzia przebiegła przez most i od razu napotkała Poniedziałek, który jak zwykle wlókł się sennie, niosąc wielką torbę pełną obowiązków.

„Dzień dobry, Poniedziałku!” – zawołała wesoło. „Czy wiesz, gdzie jest Czwartek?”

Poniedziałek ziewnął szeroko. „Och, Zuziu… Czwartek powiedział wczoraj, że ma dość bycia pomijanym. Wszyscy cieszą się na Piątek, a jego nikt nie zauważa. Spakował swoje rzeczy i gdzieś poszedł.”

„To straszne!” – wykrzyknęła Zuzia. „Bez czwartku cały tydzień się rozsypie! Ludzie nie będą wiedzieli, kiedy jest środek tygodnia!”

Właśnie wtedy podbiegł do nich Wtorek, cały zdyszany, z młotkiem w ręku i czapką budowlaną na głowie. „Zuziu! Jak dobrze, że jesteś! Wszystko się myli! Ludzie myślą, że po środzie od razu jest piątek. Nikt nie chce pracować, wszyscy tylko czekają na weekend!”

Z daleka dobiegł ich śmiech – to Środa skakała na skakance, ubrana w słoneczną żółtą sukienkę. „Hej, przyjaciele! Czy widzieliście Czwartek? Miałam się z nim dzisiaj bawić w berka!”

Kiedy usłyszała, co się stało, jej uśmiech zgasł. „Biedny Czwartek… Zawsze wydawał mi się smutny. Mówił, że wszyscy go traktują jak przerywnik między mną a weekendem.”

Nagle zza chmury wyskoczył Piątek w kolorowej koszuli, grając na gitarze. „Co za zamieszanie! Wszyscy dziś chcą świętować, ale to nie jest moja kolej! Bez Czwartku nie ma ładu!”

Zuzia spojrzała na przyjaciół z determinacją. „Musimy go znaleźć! Czy ktoś wie, gdzie mógł pójść?”

Poszukiwania w Dolinie Zapomnianych Dni

Wszyscy dni tygodnia zebrali się na naradę w centrum Krainy Dni, pod wielkim zegarem, który teraz tykał dziwnie – brakowało mu jednego uderzenia w rytmie. Nawet bliźniaki Sobota i Niedziela przyszły, co było rzadkością, bo zwykle bawiły się w swoim wspólnym domku na końcu tygodniowej uliczki.

Sobota, ubrana w sportowy strój, energicznie podskakiwała. „Może poszedł do Doliny Zapomnianych Dni? Tam trafiają wszystkie dni, które ludzie gubią lub zapominają!”

Niedziela, spokojna w białej sukience, pokiwała głową. „To bardzo smutne miejsce. Pełne mgły i ciszy. Ale jeśli Czwartek się tam ukrywa, musimy go stamtąd zabrać!”

Zuzia postanowiła działać. „Pójdę tam sama. Jestem mała i mogę się przemknąć niepostrzeżenie.”

„Nie!” – zawołał Wtorek. „To niebezpieczne! Dolina Zapomnianych Dni to miejsce, gdzie można się zagubić na zawsze!”

Ale Poniedziałek, mimo swojego zmęczenia, wyprostował się dumnie. „Zuziu ma rację, że musi iść. Ale nie pójdzie sama. Pójdziemy wszyscy razem!”

I tak zaczęła się niezwykła wyprawa. Dni tygodnia ustawiły się w kolejności – na czele energiczny Wtorek z latarką, za nim wesoła Środa ze skakankią, która mogła służyć jako lina, potem zmęczony ale zdeterminowany Poniedziałek, dalej kolorowy Piątek z gitarą, a na końcu bliźniaki trzymające się za ręce. Zuzia szła pośrodku, tam gdzie powinien być Czwartek.

Dotarli do krawędzi Krainy Dni, gdzie zaczynała się Dolina Zapomnianych Dni. Było to miejsce pokryte gęstą, szarą mgłą, a w powietrzu unosił się smutek.

„Brr, jakie to zimne!” – zadrżała Sobota.

„I ciche…” – szepnęła Niedziela.

Wtorek oświetlał drogę latarką, ale światło ledwo przebijało się przez mgłę. Wszędzie wokół walały się fragmenty zapomnianych dni – urodziny, które nikt nie obchodził, wakacje, o których ludzie zapomnieli, ważne spotkania, które przegapili.

„Czwartku!” – zawołała Zuzia. „Czwartku, gdzie jesteś?”

Echo jej głosu niosło się po dolinie, ale nikt nie odpowiadał. Szli dalej, mijając stos zapomnianych poniedziałków (co bardzo zasmuciło głównego Poniedziałka), górkę zlekceważonych wtorków i jezioro przeoczonych środków.

W końcu, za wzgórzem z porzuconych piątków, zobaczyli samotną postać siedzącą na kamieniu. To był Czwartek, owinięty w szary płaszcz, z pochyloną głową.

„Znaleźliśmy go!” – szepnęła Zuzia i pobiegła w jego stronę, a za nią wszyscy pozostali.

Powrót zagubionego czwartku

Czwartek siedział na szarym kamieniu, patrząc w mgłę. Jego zwykle pomarańczowy strój przyblakł i stał się szary jak otoczenie. Kiedy usłyszał kroki, podniósł głowę i zobaczył wszystkich swoich przyjaciół biegnących w jego stronę.

„Czwartku!” – zawołała Zuzia, rzucając mu się na szyję. „Tak się o ciebie martwiłam! Dlaczego uciekłeś?”

Czwartek smutno pokręcił głową. „Och, Zuziu… Lepiej było, gdy mnie nie było, prawda? Nikt mnie nie zauważał. Wszyscy czekają na piątek, a mnie po prostu przeskakują.”

Poniedziałek, mimo swojego zmęczenia, podszedł i położył przyjazną rękę na ramieniu Czwartka. „Wiem, jak to jest być niedocenianym. Ludzie zawsze narzekają na mnie, ale bez nas tydzień by się nie trzymał kupy!”

Wtorek pokiwał energicznie głową. „Masz rację! A ja bez ciebie nie mogę dokończyć mojej pracy! Potrzebuję cię, żeby przekazać wszystkie zadania!”

Środa podskoczyła wesoło. „A ja bez ciebie nie mam z kim rozmawiać o połowie tygodnia! Jesteś moim najlepszym sąsiadem!”

Piątek zagrał smutną melodię na gitarze. „Kolego, bez ciebie moje przyjęcie nie ma sensu! Ludzie muszą najpierw przez ciebie przejść, żeby docenić weekend!”

Sobota i Niedziela podeszły razem. „Bez ciebie tydzień jest za krótki!” – powiedziała Sobota. „Ludzie potrzebują czasu, żeby się przygotować na nas!” – dodała Niedziela.

Zuzia wzięła Czwartek za rękę. „Widzisz? Wszyscy cię potrzebujemy! A ja odkryłam coś ważnego – ludzie bardzo cię lubią! Mówią 'małe weekendy w czwartek’, organizują czwartkowe wyjścia do kina, a niektórzy nawet mają 'czwartkowe myśli’!”

Czwartek spojrzał na wszystkich ze zdumieniem. „Naprawdę?”

„Naprawdę!” – zawołali wszyscy jednocześnie.

Zuzia uśmiechnęła się promiennie. „Każdy dzień tygodnia jest ważny i wyjątkowy. Ty jesteś mostem między początkiem tygodnia a weekendem. Bez ciebie ludzie byliby zagubieni!”

Nagle mgła wokół nich zaczęła się rozpraszać, a pomarańczowy kolor powoli wracał do stroju Czwartka. „Przepraszam wszystkich… Nie wiedziałem, że jestem tak ważny.”

„Chodźmy do domu!” – zawołała Środa, łapiąc Czwartka za jedną rękę, a Piątka za drugą.

Wszyscy razem ruszyli przez rozjaśniającą się dolinę z powrotem do Krainy Dni. Po drodze Piątek grał radosną melodię, Sobota i Niedziela śpiewały w duecie, a Wtorek opowiadał dowcipy.

Kiedy dotarli do swoich domków, Czwartek odzyskał swój piękny pomarańczowy blask. Wielki zegar w centrum znów tykał równo, a wszystkie kalendarze w ludzkim świecie pokazywały kompletny tydzień.

Zuzia pożegnała się z przyjaciółmi i wróciła przez tęczowy most do swojego ogrodu. Gdy spojrzała na kalendarz w swoim pokoju, Czwartek był na swoim miejscu, a nawet wydawał się jaśniejszy niż wcześniej.

„Co robiłaś tak długo w ogrodzie?” – spytała mama.

Zuzia uśmiechnęła się tajemniczo. „Ratowałam tydzień, mamusiu!”

Od tego dnia Czwartek już nigdy nie czuł się niepotrzebny, a Zuzia zawsze pamiętała, żeby życzyć mu miłego dnia, gdy tylko spojrzała na kalendarz.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj