Bajka „Trzej bracia strażnikami leśnego portalu”

InfantylnyBajki edukacyjneBajki o rodzinieBajka "Trzej bracia strażnikami leśnego portalu"

W leśnym zakątku nad jeziorem trzej bracia odkrywają magiczną tajemnicę – świecące drzewo skrywające portal między wymiarami. Marek, Tomek i Karol muszą przezwyciężyć swoje różnice i nauczyć się współpracy, gdy zostają wybrani na strażników portalu, chroniąc nasz świat przed dziwnymi stworzeniami czyhającymi po drugiej stronie.

Tajemnicze odkrycie w głębi lasu

Wakacje w drewnianym domku nad jeziorem zapowiadały się dla braci nudno i przewidywalnie. Marek, najstarszy z rodzeństwa, siedział na werandzie z nosem w książce o gwiazdozbiorach. W wieku czternastu lat uważał, że odpowiedzialność to jego drugie imię. Tomek, dwunastolatek o bystrych oczach, konstruował właśnie skomplikowaną pułapkę na myszy, choć nikt myszy w domku nie widział. Najmłodszy, dziesięcioletni Karol, kopał piłkę o ścianę stodoły, marząc o wielkiej przygodzie.

Przestań kopać w tę ścianę! – zawołał zirytowany Marek, nie podnosząc wzroku znad książki. – Próbuję się skupić.

A ty przestań być taki nudny! – odkrzyknął Karol, kopiąc piłkę jeszcze mocniej.

Tomek przewrócił oczami, przyzwyczajony do ciągłych sprzeczek braci. – Wiecie co? Idę zbadać las. Kto idzie ze mną?

Karol natychmiast porzucił piłkę. – Ja! Może znajdziemy jakieś skarby!

Albo dzikie zwierzęta, które was zjedzą – mruknął Marek, ale zamknął książkę i wstał. – Ktoś musi mieć na was oko.

Las okalający jezioro był gęsty i tajemniczy. Im dalej chłopcy się zapuszczali, tym ciaśniej splatały się gałęzie nad ich głowami, przepuszczając jedynie wąskie strumienie światła. Ścieżka wiła się między omszałymi głazami i powalonymi pniami drzew.

Widzicie to? – szepnął nagle Tomek, zatrzymując się gwałtownie.

W oddali, między drzewami, migotało delikatne błękitne światło. Pulsowało rytmicznie, jakby oddychało.

To pewnie jakieś odbicie światła w kałuży – powiedział rozsądnie Marek, choć sam nie brzmiał przekonująco.

Chodźmy to sprawdzić! – Karol już biegł w kierunku światła, nie czekając na braci.

Źródłem tajemniczego blasku okazało się stare, potężne drzewo. Jego kora mieniła się błękitem, a w szczelinie pnia pulsowało intensywne światło. Bracia stanęli wokół niego, zafascynowani i nieco przestraszeni.

Nie dotykajcie tego – ostrzegł Marek, ale Karol już wyciągał rękę.

W momencie, gdy jego palce musnęły świecącą korę, światło eksplodowało, otaczając wszystkich trzech braci. Poczuli dziwne mrowienie, a powietrze wokół nich zagęściło się i zawirowało.

Co się dzieje?! – krzyknął przestraszony Tomek.

Witajcie, młodzi strażnicy – odezwał się głęboki, spokojny głos.

Przed nimi zmaterializowała się postać przypominająca starca uplecionego z gałęzi, mchu i światła. Jego oczy były jak dwa błękitne ogniki.

Jestem Leśny Duch, opiekun Portalu Wymiarów. Czekałem na was.

Na nas? – zdziwił się Marek. – Dlaczego?

Bo zostaliście wybrani – odpowiedział Duch. – Od wieków Portal wybiera rodzeństwo o czystych sercach, by strzegło przejścia między światami. Wasze różnice są waszą siłą, wasza więź – tarczą.

Bracia spojrzeli po sobie z niedowierzaniem. Tomek pierwszy odzyskał głos:

A co się stanie, jeśli odmówimy?

Leśny Duch spojrzał smutno na migoczące drzewo. – Portal słabnie. Bez strażników otworzy się, wpuszczając do waszego świata istoty, które nie powinny tu trafić. Niektóre są jedynie zagubione, inne… niebezpieczne.

Właśnie wtedy z wnętrza świetlistej szczeliny dobiegł przerażający ryk, a drzewo zatrzęsło się gwałtownie.

Zaczęło się – szepnął Leśny Duch. – Musicie szybko podjąć decyzję.

Próba sił i pierwsze starcie

Bracia stali w milczeniu, patrząc na pulsujące drzewo, które nagle wydawało się bardziej groźne niż magiczne. Karol, zwykle pierwszy do ryzykownych wyzwań, tym razem cofnął się o krok.

To jakiś żart, prawda? – zapytał, szukając w oczach braci potwierdzenia.

Leśny Duch poruszył się, a jego gałęziaste ramiona zatrzeszczały cicho. – Nie macie wiele czasu. Portal wyczuwa waszą obecność i zaczyna się otwierać. Musicie przyjąć swoje role albo odejść natychmiast.

Marek, zawsze odpowiedzialny, zmarszczył brwi. – Jak niby trójka zwykłych dzieciaków ma być strażnikami magicznego portalu? Nie mamy żadnych mocy ani umiejętności.

Macie wszystko, czego potrzeba – Duch dotknął niebieskim palcem czoła każdego z braci. – Ty, Marku, masz mądrość i rozwagę. Ty, Tomku, spryt i pomysłowość. A ty, Karolu, odwagę i intuicję.

Gdy tylko Duch dotknął ich czół, chłopcy poczuli dziwne ciepło rozchodzące się po całym ciele. Z ich dłoni zaczęło emanować delikatne światło – u Marka niebieskie, u Tomka zielone, a u Karola złote.

Co to jest? – szepnął Tomek, poruszając świecącymi palcami.

To znak, że Portal was przyjął – wyjaśnił Duch. – Teraz możecie go kontrolować, ale tylko działając razem.

Nagle drzewo zadrżało gwałtownie, a szczelina w pniu powiększyła się. Przez szparę przedostała się mała, błyszcząca istota przypominająca jaszczurkę z motylimi skrzydłami. Zatrzepotała niespokojnie, rozglądając się dookoła.

To Świetlik, jedna z nieszkodliwych istot – powiedział szybko Duch. – Ale za nim mogą wyjść inne. Musicie zamknąć Portal!

Jak?! – zawołali jednocześnie bracia.

Połączcie swoje dłonie i skierujcie światło na szczelinę. Razem.

Marek bez wahania wyciągnął ręce. – Chodźcie, nie mamy wyboru.

A co jeśli to pułapka? – zaprotestował Tomek, zawsze podejrzliwy.

A co jeśli nie? – odparował Karol. – Właśnie o tym marzyłem! O prawdziwej przygodzie!

Przez chwilę bracia patrzyli na siebie z wahaniem, ale kolejne trzęsienie drzewa zmusiło ich do działania. Chwycili się za ręce, tworząc krąg wokół drzewa. Ich światła połączyły się, tworząc migotliwą tęczową barierę.

Skoncentrujcie się na szczelinie! – instruował Duch. – Wyobraźcie sobie, jak się zamyka. Bądźcie jednością.

Było to trudniejsze, niż się wydawało. Marek skupiał się zbyt intensywnie, Tomek analizował każdy szczegół zamiast działać instynktownie, a Karol był zbyt podekscytowany, by utrzymać koncentrację.

To nie działa! – jęknął Tomek.

Bo każdy z was ciągnie w swoją stronę – powiedział Duch. – Tak jak zawsze.

Te słowa uderzyły braci mocniej niż jakiekolwiek ostrzeżenie. Rzeczywiście, nawet teraz, w obliczu magicznego zagrożenia, nie potrafili współpracować.

Słuchajcie – szepnął nagle Marek. – Przestańmy walczyć o przywództwo. Musimy być jak jeden umysł.

Jak wtedy, gdy budowaliśmy tamę na strumieniu w zeszłym roku – przypomniał Tomek.

Albo jak przy tej układance na tysiąc elementów – dodał Karol z uśmiechem.

Wspomnienia wspólnych, udanych projektów pomogły im odnaleźć rytm. Ich oddechy zsynchronizowały się, światła zaczęły pulsować jednocześnie. Bariera wokół drzewa stała się mocniejsza, a szczelina zaczęła się powoli zamykać.

Jednak w ostatniej chwili z Portalu wydostała się kolejna istota – tym razem znacznie większa i groźniejsza. Przypominała wilka o sześciu łapach, z ciałem pokrytym łuskami zamiast futra. Warknęła, pokazując rzędy ostrych zębów.

Cienisty Łowca! – krzyknął przestraszony Duch. – Nie przerywajcie kręgu!

Bestia rzuciła się w kierunku Karola, który jako najmłodszy wydawał się najłatwiejszym celem. Chłopiec zadrżał, ale nie przerwał połączenia. Zamiast tego, instynktownie skierował część swojego złotego światła w stronę napastnika.

Zróbcie to samo! – zawołał do braci.

Marek i Tomek natychmiast posłali swoje światła, które połączyły się ze światłem Karola, tworząc złocisto-niebiesko-zieloną sieć. Oplatała ona Łowcę, który zawył z frustracją, próbując się wyrwać.

Teraz wepchnijcie go z powrotem do Portalu! – polecił Duch.

Koncentrując się ze wszystkich sił, bracia przesunęli świetlistą sieć wraz z uwięzionym potworem w kierunku wciąż zwężającej się szczeliny. Z ostatnim rykiem protestu, Cienisty Łowca został wciśnięty z powrotem do Portalu, a szczelina zamknęła się za nim z głuchym trzaskiem.

Światło zgasło, a bracia padli na ziemię, wyczerpani, ale triumfujący.

Strażnicy portalu na zawsze

Świt zastał trzech braci śpiących pod magicznym drzewem, które teraz wyglądało jak zwyczajny dąb. Promienie słońca przedzierające się przez korony drzew obudziły Marka jako pierwszego. Podniósł się na łokciach, rozglądając niepewnie.

Hej, obudźcie się! – szturchnął braci. – Chyba zasnęliśmy w lesie.

Tomek i Karol powoli otworzyli oczy, wyglądając na zdezorientowanych.

Miałem najdziwniejszy sen… – zaczął Tomek, przecierając oczy.

O świecącym drzewie i potworach? – dokończył Karol, siadając gwałtownie.

Bracia spojrzeli po sobie zaskoczeni, a potem na niepozorne drzewo przed nimi.

To nie był sen – stwierdził Marek, zauważając delikatny błękitny poblask, który wciąż otaczał ich dłonie. – Naprawdę zostaliśmy strażnikami Portalu.

Gdzie jest Leśny Duch? – zapytał Karol, rozglądając się wokoło.

Jakby w odpowiedzi, delikatny wietrzyk poruszył liśćmi dębu, układając je w zarys twarzy.

Jestem częścią lasu – szepnął głos Ducha, ledwo słyszalny jak szelest liści. – Będę przy was, gdy będziecie mnie potrzebować. Ale teraz Portal jest bezpieczny dzięki waszej więzi.

Co teraz? – zapytał praktycznie Tomek. – Mamy po prostu wrócić do domu i udawać, że nic się nie stało? Że nie jesteśmy… strażnikami?

Marek zamyślił się głęboko. – Myślę, że tak właśnie mamy zrobić. Kontynuować normalne życie, ale być gotowymi, gdy Portal nas wezwie.

To będzie nasz sekret – zdecydował Karol z błyskiem w oku. – Najlepszy tajny klub braci w historii.

Leśny Duch zaśmiał się, a jego śmiech brzmiał jak dzwoneczki na wietrze. – Dobrze myślisz, młody strażniku. Ale pamiętajcie – wasze moce działają tylko, gdy jesteście razem i zgodni. Wasze kłótnie osłabiają Portal.

Bracia spojrzeli po sobie zawstydzeni, przypominając sobie wszystkie sprzeczki i rywalizacje.

Chyba musimy się zmienić – przyznał Marek. – Nie może być tak, że ciągle się kłócimy.

Ale nie musimy być identyczni – zauważył bystrze Tomek. – Duch mówił, że nasze różnice są naszą siłą.

Właśnie! – podchwycił entuzjastycznie Karol. – Jak zespół superbohaterów! Każdy ma inne moce, ale razem są nie do pokonania.

Bracia uśmiechnęli się do siebie, czując nową więź, silniejszą niż kiedykolwiek. Złożyli uroczystą przysięgę, że będą strzec sekretu Portalu i wspierać się nawzajem.

Kiedy wracali do domku nad jeziorem, zauważyli, że las wydaje się jaśniejszy, bardziej przyjazny. Zwierzęta przyglądały im się z zaciekawieniem, a ptaki śpiewały radośnie nad ich głowami.

One wiedzą, kim jesteśmy – szepnął Karol z podziwem.

Ciekawe, czy zauważymy, gdy Portal znów będzie nas potrzebować – zastanawiał się Tomek.

Na pewno – odpowiedział Marek, wskazując na ich dłonie, które wciąż emanowały delikatnym światłem. – To nasz znak.

W ciągu następnych dni wakacji bracia regularnie odwiedzali magiczne drzewo. Czasami znajdowali tam małe istoty, które przypadkowo przedostały się przez Portal – świecące motyle o sześciu skrzydłach, przezroczyste wiewiórki lub kamienie, które podskakiwały, gdy nikt nie patrzył. Wspólnymi siłami odsyłali je do ich własnego wymiaru.

Co najważniejsze, uczyli się współpracować. Marek przestał być apodyktyczny, Tomek dzielił się swoimi pomysłami zamiast działać w ukryciu, a Karol nauczył się cierpliwości. Kiedy rodzice zauważyli zmianę, przypisali ją „dobremu wpływowi przyrody”.

Ostatniego dnia wakacji bracia pożegnali się z magicznym drzewem, obiecując wrócić następnego lata.

Jak myślicie, co się stanie z Portalem, gdy wyjedziemy? – zmartwił się Karol.

Drzewo zamigotało ciepło, a głos Leśnego Ducha zabrzmiał w ich umysłach: – Odległość nie osłabi waszej więzi, młodzi strażnicy. Portal będzie bezpieczny, dopóki wy będziecie razem w sercach.

To nie koniec naszej przygody, prawda? – zapytał Tomek.

To dopiero początek – odpowiedział Marek, obejmując braci ramionami.

Gdy odchodzili, spojrzeli za siebie ostatni raz. Mogli przysiąc, że widzieli, jak drzewo macha do nich gałęziami, a błękitne światło migocze między liśćmi, obiecując nowe przygody, które czekały na trzech braci – strażników leśnego portalu.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj