Bajka „Tajemnica złotego ptaka z gór”

InfantylnyBajki o zwierzętachBajki o dzikich zwierzętachBajka "Tajemnica złotego ptaka z gór"

W małej wiosce u podnóża Srebrnej Góry mieszkańcy od pokoleń opowiadali legendę o złotym ptaku, którego pojawienie się zwiastowało szczęście i dobrobyt. Gdy wioskę dotyka najgorsza od stuleci susza, dziesięcioletnia Maja postanawia wyruszyć na poszukiwanie mitycznego stworzenia. Na szczycie góry odkrywa, że złoty ptak jest strażnikiem magicznego źródła, a jego lśniące pióra to odbicie kropel życiodajnej wody.

Pierwszy krok w nieznane

Słońce bezlitośnie prażyło wyschniętą ziemię, gdy Maja siedziała pod rozłożystym dębem na skraju wioski Dolina Rosy – ironiczna nazwa, zważywszy na to, że ostatnia rosa spadła tu ponad trzy miesiące temu. Dziewczynka bawiła się swoim warkoczem, wsłuchując się w rozmowę dorosłych.

„Jeśli deszcz nie spadnie w ciągu tygodnia, będziemy musieli opuścić wioskę,” powiedział sołtys, przecierając spocone czoło.

„Może to znak, że złoty ptak nas opuścił,” westchnął stary górnik Stefan, ostatni z tych, którzy twierdzili, że widzieli mityczne stworzenie kilkadziesiąt lat temu.

Maja znała legendę na pamięć. Wielokrotnie słuchała, jak dziadek Stefan opowiadał o ptaku o złotych piórach, który przynosił szczęście i urodzaj wszystkim, którzy go zobaczyli. Jego dom znajdował się podobno na samym szczycie Srebrnej Góry, do którego prowadziła niebezpieczna ścieżka.

Tego wieczoru Maja nie mogła zasnąć. Przez okno patrzyła na majestatyczny szczyt góry, który w świetle księżyca wydawał się jeszcze bardziej tajemniczy.

„Muszę coś zrobić,” szepnęła do siebie. „Nie mogę pozwolić, by nasza wioska umarła.”

O świcie, gdy rodzice jeszcze spali, spakowała do małego plecaka butelkę wody, kilka suszonych jabłek i ciepły sweter. Na kartce napisała: „Nie martwcie się, poszłam znaleźć złotego ptaka. Wrócę z pomocą. Kocham Was, Maja.”

Początek drogi był łatwy – szeroka ścieżka prowadziła przez las, ale im wyżej się wspinała, tym bardziej zarośnięta stawała się trasa. Gdy słońce było już wysoko na niebie, Maja dotarła do rozwidlenia, którego nie było na mapie narysowanej przez dziadka Stefana.

„Którą ścieżką powinnam iść?” zastanawiała się, gdy nagle usłyszała cichy szept.

Z zarośli wyszedł staruszek o długiej, zielonej brodzie, tak splątanej, jakby były w niej uwięzione małe gałązki i liście.

„Co młoda dziewczynka robi sama w górach?” zapytał, przekrzywiając głowę.

„Szukam złotego ptaka, by uratować moją wioskę przed suszą,” odpowiedziała Maja, zaskakując samą siebie odwagą w głosie.

Staruszek, który przedstawił się jako Leśny Duch, uśmiechnął się tajemniczo.

„Niewielu ma odwagę szukać złotego ptaka,” powiedział. „A jeszcze mniej zasługuje, by go znaleźć. Lewa ścieżka jest krótsza, ale pełna niebezpieczeństw. Prawa jest dłuższa, ale bezpieczniejsza. Wybór należy do ciebie.”

Maja zastanowiła się. Wioska potrzebowała pomocy jak najszybciej, ale co by się stało, gdyby nie dotarła na szczyt?

„Wybiorę lewą ścieżkę,” zdecydowała. „Muszę się spieszyć.”

Leśny Duch skinął głową z uznaniem.

„Weź to,” podał jej małe, świecące nasiono. „Gdy będziesz w potrzebie, zasadź je w ziemi i pomyśl o deszczu.”

Zanim Maja zdążyła podziękować, staruszek rozpłynął się w powietrzu, jakby był jedynie poranną mgłą.

Próby odwagi i serca

Lewa ścieżka wiła się stromo w górę, a z każdym krokiem powietrze stawało się rzadsze i chłodniejsze. Maja otulała się swetrem, gdy nagle usłyszała przerażający dźwięk – jakby mieszankę syku i warczenia. Przed nią, blokując ścieżkę, leżał ogromny wąż o łuskach błyszczących jak tysiące małych lusterek.

„Nikt nie przechodzi tędy bez mojego pozwolenia,” wysyczał wąż, unosząc głowę. „A ja daję je tylko tym, którzy odpowiedzą na moją zagadkę.”

Maja przełknęła ślinę, ale skinęła głową. „Jestem gotowa.”

„Im więcej jej zabierasz, tym większa się staje. Czym jest?” zapytał wąż, kołysząc się hipnotycznie.

Maja zamknęła oczy, intensywnie myśląc. Przypomniała sobie, jak razem z dziadkiem wykopywali dziurę pod nowe drzewo w sadzie.

„To dziura!” wykrzyknęła. „Im więcej ziemi zabierasz, tym większa staje się dziura.”

Wąż skinął głową z niechętnym uznaniem i odsunął się z drogi. „Masz bystry umysł, mała. Ale to nie wystarczy, by zdobyć złotego ptaka.”

Ścieżka stawała się coraz bardziej stroma, aż w końcu zmieniła się w wąską półkę skalną. Po jednej stronie wznosiła się pionowa ściana, po drugiej – głęboka przepaść. Wiatr wiał coraz mocniej, jakby chciał zepchnąć Maję w otchłań.

Dziewczynka przywarła do skały, jej serce biło jak szalone. Nigdy nie była tak wysoko, nigdy nie czuła takiego strachu. Ale myśl o wysuszonej wiosce, o zmartwionej twarzy mamy, o pustych studniach dodała jej odwagi.

„Krok po kroku,” mówiła do siebie. „Powoli, ale pewnie.”

Gdy pokonała najtrudniejszy odcinek, przed nią otworzyła się niewielka jaskinia. W jej wnętrzu płonęło ognisko, a obok niego siedziała stara kobieta o srebrnych włosach i oczach błyszczących jak gwiazdy.

„Witaj, odważna Majo,” powiedziała kobieta. „Niewielu dochodzi tak daleko.”

„Skąd znasz moje imię?” zdziwiła się dziewczynka.

„Góra ma swoje sposoby,” uśmiechnęła się staruszka. „Wiem, że szukasz złotego ptaka. Ale najpierw musisz się ogrzać i odpocząć.”

Maja przyjęła zaproszenie, dzieląc się swoimi suszonymi jabłkami ze staruszką, która przedstawiła się jako Strażniczka Pamięci. W zamian stara kobieta opowiedziała jej prawdziwą historię złotego ptaka.

„To nie jest zwykłe stworzenie,” wyjaśniła. „Jest on strażnikiem Źródła Życia, które kiedyś zasilało wszystkie strumienie w okolicy. Dawno temu ludzie próbowali złapać ptaka, by zdobyć jego złote pióra, myśląc, że są z prawdziwego złota. Ptak ukrył się, a źródło wyschło.”

„Jak mogę go odnaleźć?” zapytała Maja.

„Musisz pokazać, że przychodzisz z czystym sercem,” odpowiedziała Strażniczka, wręczając jej mały, kryształowy flakonik. „Kiedy znajdziesz ptaka, nie próbuj go łapać. Napełnij ten flakonik wodą ze źródła, ale zostaw więcej, niż zabierzesz.”

Maja nie do końca rozumiała te słowa, ale schowała flakonik do kieszeni i podziękowała za radę. Odpocząwszy, wyruszyła dalej, czując, że jest już blisko celu.

Tajemnica źródła życia

Ostatni odcinek drogi prowadził przez gęste, białe chmury, które otuliły szczyt góry jak puchowa kołdra. Maja czuła, jak wilgoć osiada na jej twarzy – pierwszy dotyk wody od wielu tygodni. Serce biło jej coraz szybciej, gdy wyłaniała się z mgły i stanęła na płaskim szczycie góry.

Przed nią rozpościerał się widok zapierający dech w piersiach – mała, zielona dolina, ukryta przed światem, pełna kwiatów i roślin, których nigdy wcześniej nie widziała. Pośrodku znajdowało się małe jeziorko o wodzie tak przejrzystej, że Maja mogła zobaczyć każdy kamyk na dnie. A nad taflą, na gałęzi samotnego drzewa, siedział on – złoty ptak.

Był mniejszy, niż sobie wyobrażała, wielkości zwykłego gołębia, ale jego pióra lśniły tak intensywnie, że trudno było na niego patrzeć. Dopiero gdy przyjrzała się uważniej, zauważyła, że to nie same pióra świecą – to krople wody, które odbijały światło słoneczne, tworząc złotą aurę.

Maja zrobiła krok w kierunku jeziorka, a ptak natychmiast odwrócił głowę w jej stronę. Jego oczy były ciemne i mądre, jakby widział więcej, niż zwykłe ptaki.

„Nie boję się ciebie,” powiedziała Maja cicho. „Przyszłam prosić o pomoc dla mojej wioski. Nie mamy wody, rośliny umierają, ludzie cierpią.”

Złoty ptak przechylił głowę, jakby słuchał, ale nie poruszył się z miejsca.

Maja przypomniała sobie słowa Strażniczki Pamięci. Wyjęła kryształowy flakonik i powoli podeszła do brzegu jeziorka. Uklękła i zanurzyła flakonik w wodzie, napełniając go tylko do połowy.

„Zostawiam więcej, niż biorę,” powiedziała. „I obiecuję, że nigdy nie będziemy próbować cię złapać ani zranić.”

Gdy wypowiadała te słowa, zauważyła, że ptak sfrunął z drzewa i usiadł na kamieniu tuż przy niej. Z bliska jego pióra nie były złote – miały kolor miodu, a na każdym z nich błyszczały mikroskopijne krople wody.

Ptak spojrzał na nią, a potem zanurzył dziób w jeziorku i wypił kilka kropel. Następnie potrząsnął piórami, a krople wody rozprysły się wokół, tworząc maleńką tęczę.

Nagle Maja zrozumiała. „To ty przynosisz deszcz, prawda? Twoje pióra zbierają wodę ze źródła, a potem rozpraszają ją w powietrzu, tworząc chmury.”

Złoty ptak ponownie przechylił głowę, jakby przytakiwał.

„Dlaczego przestałeś przynosić deszcz do naszej wioski?” zapytała.

W odpowiedzi ptak wzleciał i okrążył jeziorko, zatrzymując się przy małym, zakopanym w ziemi przedmiocie. Maja podeszła bliżej i odkopała go – była to stara, zardzewiała pułapka na zwierzęta.

„Ktoś próbował cię złapać,” wyszeptała ze smutkiem. „Przepraszam za to. Nie wszyscy ludzie są tacy.”

Nagle przypomniała sobie o nasionku od Leśnego Ducha. Wyjęła je z kieszeni – wciąż delikatnie świeciło. Wykopała małą dziurkę w ziemi nad jeziorkiem, włożyła w nią nasionko i pomyślała intensywnie o deszczu spadającym na jej wioskę.

Nasiono natychmiast wypuściło kiełek, który w niewiarygodnym tempie rósł, zmieniając się w smukłe drzewko o srebrnych liściach. Złoty ptak wydawał się zachwycony – podleciał i usiadł na jednej z gałęzi. Gdy potrząsnął piórami, krople wody z jeziorka uniosły się w powietrze, formując małą chmurę, która powoli dryfowała w kierunku wioski.

„Dziękuję,” powiedziała Maja ze łzami w oczach. „Czy mogę czasem wracać i cię odwiedzać?”

Ptak podleciał do niej i delikatnie upuścił jedno ze swoich piór. Gdy Maja je podniosła, zauważyła, że w słońcu tworzyło ten sam złoty blask. Zrozumiała, że to zaproszenie i obietnica.

Gdy wracała do wioski, lekkie krople deszczu zaczęły spadać na spieczoną ziemię. Ludzie wyszli z domów, nie wierząc własnym oczom. Maja opowiedziała im o złotym ptaku, o źródle życia i o obietnicy, jaką złożyła w imieniu wszystkich mieszkańców.

Od tego dnia złoty ptak regularnie odwiedzał wioskę, przynosząc deszcz i nadzieję. Maja często wspinała się na górę, by spędzić czas ze swoim niezwykłym przyjacielem, ucząc się od niego, że prawdziwe bogactwo nie tkwi w złocie, ale w harmonii z naturą i wzajemnym zaufaniu.

A srebrne drzewko przy źródle rosło, stając się domem nie tylko dla złotego ptaka, ale i dla wielu innych stworzeń, tworząc most między dwoma światami – ludzi i natury.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj