W tej pełnej przygód bajce poznajemy historię Kapitana Borysa, starego marynarza, który podczas potężnego sztormu znajduje magiczny kompas o imieniu Szafir. Niezwykłe urządzenie prowadzi go do tajemniczych wysp, gdzie zyskuje dar porozumiewania się ze stworzeniami morskimi i wraz z przyjaciółmi – syrenką Oriną i wielorybem Szumem – staje do walki z piratami zagrażającymi oceanowi.
Kompas ze światła gwiazd
Kapitan Borys powoli stąpał po drewnianym pokładzie swego niewielkiego statku „Nadzieja”. Jego siwe włosy i broda, smagane wiatrem, lśniły w blasku zachodzącego słońca. Przez sześćdziesiąt lat żeglował po siedmiu morzach, ale czuł, że czegoś mu w życiu brakowało. Przyjaciele dawno założyli rodziny, osiągnęli sukcesy, a on wciąż dryfował od portu do portu, szukając czegoś nieuchwytnego.
– Może to już ostatnia podróż, stary wilku morski – mruknął do siebie, obserwując ciemniejące niebo.
Nagle powietrze stało się gęste i ciężkie. Chmury zbierały się nad horyzontem z niepokojącą szybkością. Doświadczony marynarz od razu rozpoznał oznaki nadciągającego sztormu. Fale rosły z każdą minutą, uderzając w burtę z coraz większą siłą.
– Wytrzymaj, moja stara przyjaciółko – szepnął do swojej łodzi, zaciskając dłonie na sterze.
Burza nadeszła z furią, jakiej nawet Borys nie doświadczył w ciągu dekad spędzonych na morzu. Wiatr wył jak zranione zwierzę, fale wznosiły się niczym górskie szczyty. Mały statek podskakiwał na wodzie jak łupinka orzecha. Kapitan walczył dzielnie, ale gdy olbrzymia fala uderzyła z boku, został zmyty z pokładu prosto w czarne otchłanie wzburzonego oceanu.
Zimna woda odebrała mu oddech. Wirował bezradnie, nie wiedząc już gdzie góra, a gdzie dół. Gdy myślał, że to jego koniec, dostrzegł pod wodą dziwne, błękitne światło. Instynktownie popłynął w jego kierunku.
Na dnie, między koralami, spoczywał przedmiot lśniący jak gwiazdy na nocnym niebie. Borys chwycił go ostatkiem sił i wypłynął na powierzchnię, gdzie cudem udało mu się uchwycić dryfującej deski z jego statku.
O świcie burza ustąpiła. Kapitan, wyczerpany, dryfował na kawałku drewna, ściskając w dłoni swoje znalezisko – niezwykły kompas. Był wykonany ze srebra i miedzi z inkrustacjami z nieznanego, błękitnego minerału. Wskazówka nie pokazywała jednak północy, lecz obracała się nieprzewidywalnie.
– Co to za dziwne urządzenie? – zastanawiał się, gdy nagle kompas rozbłysnął, a z jego wnętrza dobiegł delikatny głos:
– Nazywam się Szafir. Zostałem stworzony, by prowadzić tych o czystym sercu do miejsc, gdzie potrzebna jest pomoc.
Borys przetarł oczy ze zdumienia. Kompas przemówił do niego!
– Czy… czy ja umieram i mam przywidzenia? – wyszeptał.
– Nie, Kapitanie Borysie. Zostałeś wybrany. Jeśli mi zaufasz, poprowadzę cię do miejsc zapomnianych przez ludzi, ale nie przez magię.
Gdy słońce wzniosło się wyżej, na horyzoncie pojawiła się mała łódź rybacka. Rybacy uratowali Borysa, który opowiedział im o katastrofie, ale zachował tajemnicę kompasu dla siebie. Głęboko wierzył, że spotkało go coś wyjątkowego – coś, co wreszcie nada sens jego niekończącej się podróży przez siedem mórz.
Wyspa szeptów i tajemnic
Minęły trzy miesiące od pamiętnego sztormu. Kapitan Borys, dzięki pomocy starych przyjaciół z portowego miasta Perłowa Przystań, zdobył nową łódź – niewielką, ale zwrotną jednostkę, którą nazwał „Drugi Oddech”. Przez cały ten czas magiczny kompas Szafir szeptał mu o tajemniczej wyspie, ukrytej przed ludzkimi oczami, gdzie miał odnaleźć swoje przeznaczenie.
Pewnego poranka, gdy mgła otuliła ocean, wskazówka kompasu zaświeciła intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej.
– To dzisiaj, Kapitanie – oznajmił Szafir. – Płyń prosto przed siebie, przez mgłę. Zaufaj mi.
Borys, choć doświadczony żeglarz, poczuł dreszcz ekscytacji pomieszany z niepokojem. Nawigowanie przez gęstą mgłę było szaleństwem, ale coś w głębi duszy mówiło mu, że Szafir mówi prawdę.
– Jeśli mam utonąć, to przynajmniej w pogoni za przygodą – mruknął, kierując łódź w mleczną ścianę.
Godziny mijały, a łódź płynęła przez nieruchomą mgłę. Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, biała zasłona rozstąpiła się, ukazując widok zapierający dech w piersiach. Przed Borysem wyłoniła się wyspa o stromych, zielonych zboczach, otoczona koralowymi rafami mieniącymi się wszystkimi kolorami tęczy.
Gdy zbliżył się do brzegu, zauważył postać siedzącą na skale – dziewczynę o długich, turkusowych włosach i… rybim ogonie!
– Witaj, Kapitanie Borysie – zawołała, gdy tylko zarzucił kotwicę. – Jestem Orina, strażniczka Szepczących Wysp. Czekaliśmy na ciebie.
Borys stał osłupiały. Syrena! Prawdziwa syrena!
– Skąd znasz moje imię? – zdołał wykrztusić.
Orina zaśmiała się dźwięcznie.
– Szafir nas powiadomił. Jest naszym posłańcem do świata ludzi. Wybiera tych, którzy mogą nam pomóc.
Tego dnia Borys poznał tajemnice Szepczących Wysp. Orina pokazała mu podwodne jaskinie pełne świecących kryształów, ukryte wodospady i doliny zamieszkane przez stworzenia, o których istnieniu świat dawno zapomniał.
– Ten archipelag jest ostatnią ostoją magii w waszym świecie – wyjaśniła. – Przez wieki chroniliśmy go przed ludźmi, ale teraz potrzebujemy pomocy.
Wieczorem, przy ognisku na plaży, Orina przedstawiła Borysowi pozostałych mieszkańców wyspy – Szuma, mądrego wieloryba, który potrafił przybierać ludzką postać; Perłę, żółwicę liczącą sobie ponad trzysta lat; i wiele innych fascynujących istot.
– Piraci z Czarnej Rafy odkryli, że nasze wody są bogate w koralium – najrzadszy minerał na ziemi – powiedział poważnie Szum. – Nie wiedzą o istnieniu wyspy, ale ich wydobycie niszczy rafy i zatruwa wodę. Jeśli nie zostaną powstrzymani, nasza ostoja zginie.
– Ale czym ja mogę pomóc? – zapytał zdezorientowany Borys. – Jestem tylko starym marynarzem.
Orina położyła dłoń na jego ramieniu.
– Szafir cię wybrał, bo masz czyste serce i dekady doświadczenia na morzu. A my możemy zaoferować ci dar, jakiego żaden człowiek nigdy nie otrzymał – zdolność rozumienia i rozmawiania ze wszystkimi stworzeniami morskimi.
Tej nocy, w świetle księżyca, Orina, Szum i pozostali mieszkańcy wyspy przeprowadzili pradawny rytuał. Borys stał po pas w wodzie, a oni utworzyli wokół niego krąg, śpiewając melodię starszą niż czas. Woda wokół niego zaczęła świecić, a gdy ceremonia dobiegła końca, poczuł, jakby jego umysł otworzył się na tysiące nowych głosów.
Nagle rozumiał szept fal, rozmowy ryb, pieśni wielorybów i ostrzeżenia mew. Cały ocean przemówił do niego językiem, którego nigdy wcześniej nie słyszał, ale teraz był dla niego tak naturalny jak oddychanie.
Bitwa o błękitne serce
Kapitan Borys spędził kolejne tygodnie poznając swój nowy dar i przygotowując się do konfrontacji z Piratami z Czarnej Rafy. Każdego ranka wypływał z Oriną i Szumem na zwiady, a każdego wieczora planowali strategię. Dzięki swojej nowej zdolności Borys mógł prosić o pomoc wszystkie morskie stworzenia – od najmniejszych rybek po potężne ośmiornice.
– Piraci zakotwiczyli swój statek „Krwawy Topór” za północną rafą – oznajmił pewnego dnia mały delfin, który działał jako zwiadowca. – Używają wielkiej maszyny do wydobywania koralium z dna. Woda wokół nich jest już mętna i trująca.
Kapitan pokiwał głową ze smutkiem. Widział już podobne zniszczenia na innych morzach – ludzka chciwość nie znała granic.
– Musimy działać teraz – zdecydował. – Zanim zniszczą całą rafę.
Plan był odważny, ale ryzykowny. Borys miał podpłynąć do pirackiego statku pod osłoną nocy, podając się za zagubionego rybaka. Tymczasem morskie stworzenia miały przygotować zasadzkę.
Gdy księżyc schował się za chmurami, Kapitan wyruszył swoim „Drugim Oddechem” w kierunku pirackiego okrętu. Serce waliło mu jak młot, ale czuł też dziwny spokój – po raz pierwszy od lat wiedział, że robi coś naprawdę ważnego.
– Hej! Pomocy! – zawołał, zbliżając się do „Krwawego Topora”. – Zgubiłem się we mgle! Czy mogę zatrzymać się na noc?
Na pokładzie zapanowało zamieszanie. Po chwili nad burtą pojawiła się twarz kapitana piratów – człowieka o ogolonej głowie i twarzy poznaczonej bliznami.
– Kim jesteś, starcze? – warknął.
– Tylko starym rybakiem, panie – odpowiedział pokornie Borys. – Burza zniosła mnie z kursu.
Po chwili wahania piraci pozwolili mu wejść na pokład. Borys natychmiast dostrzegł ogromną maszynę wydobywczą na rufie oraz worki wypełnione lśniącym, błękitnym koralium.
– Niezły połów – zauważył, wskazując na worki.
Kapitan piratów, przedstawiający się jako Czarnobrody, uśmiechnął się złowieszczo.
– Najrzadszy minerał na świecie. Każdy król zapłaci fortunę za garść tego proszku. Za miesiąc będziemy bogatsi niż możesz sobie wyobrazić.
Gdy piraci zajęli się swoimi sprawami, Borys dyskretnie wysłał sygnał – trzy uderzenia w burtę. To był znak dla oczekujących pod wodą przyjaciół.
W ciągu kilku sekund morze wokół statku zawrzało. Gigantyczne macki wynurzyły się z głębin, oplatając kadłub. Stado delfinów zaczęło uderzać w dno statku, a wieloryby wywołały fale, które zatrzęsły całą jednostką.
– Co do diabła?! – ryknął Czarnobrody, gdy jego statek zaczął się przechylać.
– To gniew oceanu – odpowiedział spokojnie Borys, wyciągając Szafir, który rozbłysnął oślepiającym światłem. – Przyszedłem zakończyć wasze zniszczenie.
Rozpętała się prawdziwa bitwa. Piraci chwycili za broń, ale byli bezsilni wobec zjednoczonych sił morza. Wielka ośmiornica przewróciła maszynę wydobywczą, a meduzy oplotły nogi piratów parzącymi mackami.
W kulminacyjnym momencie Szum, w swojej pełnej wielorybiej formie, wynurzył się obok statku, powodując gigantyczną falę. Woda zalała pokład, zmywając piratów i worki z koralium.
Bitwa została wygrana, ale koszt był wysoki. Wiele stworzeń morskich zostało rannych, a część rafy była poważnie uszkodzona. Kapitan Borys, stojąc na plaży Szepczących Wysp, patrzył ze smutkiem na zniszczenia.
– Nie smuć się, przyjacielu – powiedziała Orina, podpływając do niego. – Dzięki tobie uratowaliśmy wyspę i ocean. Rafy się odrodzą.
– Ale co z innymi miejscami? – zapytał Borys. – Świat jest pełen piratów i korporacji niszczących morza dla zysku.
Szum, który dołączył do nich w ludzkiej postaci, położył dłoń na ramieniu Kapitana.
– To właśnie twoje zadanie, Borysie. Zostałeś wybrany nie tylko do uratowania naszej wyspy, ale do zostania ambasadorem oceanu wśród ludzi. Z darem rozumienia morskich stworzeń możesz przeciwdziałać zniszczeniu na wszystkich siedmiu morzach.
W następnych latach Kapitan Borys, z Szafirem u boku i często w towarzystwie Oriny i Szuma, żeglował po świecie, odkrywając i chroniąc zagrożone miejsca. Wykorzystywał swój dar, by mediować między światem ludzi a oceanem. Zakładał rezerwaty morskie, edukował rybaków i walczył z kłusownikami.
Znalazł wreszcie swoje przeznaczenie – nie w złocie czy sławie, ale w ochronie błękitnego serca planety. I choć pozostał starym marynarzem z siwą brodą, jego oczy błyszczały teraz młodzieńczym zapałem, jak błękitne wody Szepczących Wysp, które stały się jego prawdziwym domem.
