Bajka „Tajemnica złotego gęsiego jaja”

InfantylnyBajki o zwierzętachBajki o dzikich zwierzętachBajka "Tajemnica złotego gęsiego jaja"

Bajka opowiada o małej gąsce Pusi, która znajdzie tajemnicze złote jajo. Gdy wykluwa się z niego magiczne pisklę Złotko, Pusia odkrywa jego niezwykłą moc spełniania życzeń. Razem z babcią Klarą muszą chronić ten sekret przed chciwym lisem Rudzikiem.

Odkrycie Złotego Jaja

Wczesnym rankiem, gdy rosa jeszcze lśniła na trawie niczym tysiące małych diamentów, gąska Pusia spacerował wokół stawu szukając śniadania. Była to mała, biała gąska o miękkich piórach i ciekawskich czarnych oczkach, które zawsze błyszczały, gdy tylko natrafiła na coś interesującego.

Tego dnia jednak znalazła coś naprawdę niezwykłego. Pod rozłożystym dębem, w małym zagłębieniu między korzeniami, leżało jajo jak żadne inne. Było ono całkowicie złote i emanowało delikatnym, ciepłym światłem.

„Co to może być?” – zastanawiała się Pusia, ostrożnie dotykając skorupki dziobem. Jajo było ciepłe w dotyku i zdawało się pulsować łagodnym blaskiem.

Szybko pobiegła do swojej babci Klary, najstarszej i najmądrzejszej gęsi nad stawem. Babcia Klara miała srebrzyste pióra i zawsze nosiła na szyi naszyjnik z niebieskich kamyków, które znalazła w młodości.

„Babciu! Babciu!” – wołała Pusia, trzepocząc skrzydełkami z podniecenia. „Znalazłam najdziwniejsze jajo! Świeci się jak słońce!”

Babcia Klara spojrzała na jajo z powagą w oczach. Przez długą chwilę milczała, a następnie pokiwała głową.

„To jest bardzo starożytne i magiczne jajo, moja droga” – powiedziała w końcu głębokim, mądrym głosem. „Legend mówią, że takie jaja pojawiają się raz na sto lat. Musisz je zaopiekować i zachować w tajemnicy. Magia, która drzemie w środku, może być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.”

Pusia z czułością wzięła jajo pod skrzydło i zaniosła do swojego gniazda. Przez cały dzień siedziała na nim, czując jak ciepło rozchodzi się po jej ciele. Wieczorem jajo zaczęło świecić jaśniej, a w środku słychać było delikatne stukanie.

„Już czas!” – szepnęła do siebie Pusia.

Pierwsza mała szczelina pojawiła się tuż przed północą. Przez nią wydostawało się złote światło tak jasne, że oświetlało całe gniazdo. Pusia obserwowała z zapartym tchem, jak skorupka pękała coraz bardziej.

W końcu jajo rozpadło się na pół i wyszło z niego najpiękniejsze pisklę, jakie kiedykolwiek widziała. Miało puchate, złociste piórka, które lśniły w blasku księżyca, a jego oczka iskrzyły się jak małe gwiazdy.

„Dzień dobry!” – odezwało się pisklę słodkim głosikiem. „Jestem Złotko. Bardzo dziękuję, że się mną zaopiekowałaś.”

Pusia była tak zaskoczona, że przez chwilę nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku. Wreszcie wyszeptała:

„Potrafisz mówić! To rzeczywiście magia!”

„To nie wszystko, czego potrafię” – uśmiechnęło się Złotko. „Mogę spełniać życzenia. Ale to musi pozostać naszym sekretem.”

Pierwsze Życzenia i Chciwy Lis

Następnego dnia Pusia nie mogła skupić się na niczym innym, tylko na swojej nowej tajemnicy. Złotko schowało się pod jej skrzydłem i tylko od czasu do czasu wychylało główkę, żeby zobaczyć świat.

„Czy mogłabym wypróbować jedno małe życzenie?” – zapytała nieśmiało Pusia.

„Oczywiście!” – odparło radośnie Złotko. „Ale pamiętaj, żeby życzyć sobie mądrze.”

Pusia zastanowiła się przez chwilę. Była głodna, więc powiedziała:

„Chciałabym, żeby przy stawie rosły najsłodsze korzenie i ziarna.”

Złotko zamrugało swoimi złotymi oczkami i nagle wokół stawu wyrosły przepiękne rośliny pełne soczystych nasion i miękkich korzeni. Pusia nigdy nie jadła nic tak pysznego!

Niestety, ich rozmowy podsłuchiwał chciwy lis Rudzik, który właśnie przemykał przez las w poszukiwaniu łatwej zdobyczy. Rudzik był szczupłym, sprytnym lisem o ognistej sierści i przebiegłych żółtych oczach. Zawsze szukał sposobu, żeby się wzbogacić kosztem innych.

„Magiczne pisklę?” – mruknął do siebie, chowając się za krzakami. „To może być moja szansa na bogactwo!”

Przez kilka dni Rudzik obserwował Pusię i Złotko. Widział, jak pod wpływem życzenia pojawiają się najpiękniejsze kwiaty, jak woda w stawie staje się krystalicznie czysta, a wszystkie zwierzęta w okolicy wyglądają na szczęśliwsze niż kiedykolwiek.

Pewnego popołudnia, gdy Pusia poszła napić się wody, Rudzik wyszedł z ukrycia i podszedł do gniazda.

„Hej ty, mały złoty robaku!” – powiedział z fałszywym uśmiechem. „Słyszałem o twoich mocach. Co powiesz na małą współpracę?”

Złotko schowało się głębiej w gnieździe i odparło drżącym głosikiem:

„Nie wiem, o czym mówisz. Jestem tylko zwykłym pisklęciem.”

„Nie bądź taki skromny!” – zaśmiał się Rudzik. „Widziałem, co potrafisz. Spełnisz mi trzy życzenia, a zostawię cię w spokoju. Odmówisz, a opowiem wszystkim leśnym zwierzętom o tobie. Zobaczysz, jakie to będzie dla ciebie niebezpieczne!”

Złotko wiedziało, że lis mówi prawdę. Gdyby wszyscy dowiedzieli się o jego magii, nigdy nie miałoby spokoju.

W tym momencie wróciła Pusia i zobaczyła Rudzika nachylającego się nad jej gniazdem.

„Zostaw go w spokoju!” – krzyknęła odważnie, mimo że bardzo się bała.

„A, oto i jego ochroniarza” – zadrwił Rudzik. „Słuchaj, gąsko, albo twoje pisklę spełni moje życzenia, albo wszyscy w lesie się dowiedzą o waszym sekrecie.”

Pusia wiedziała, że musi coś zrobić. Przypomniały jej się słowa babci Klary o tym, że magia może być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Teraz rozumiała, co to oznacza.

„Damy ci jedną szansę” – powiedziała w końcu. „Ale musisz obiecać, że potem zostawisz nas w spokoju.”

Rudzik uśmiechnął się chciwie. Już planował, jak zostanie najbogatszym zwierzęciem w całym lesie.

Mądra Lekcja i Ochrona Sekretu

Rudzik nie mógł ukryć swojego zadowolenia. Wreszcie znalazł sposób na łatwe bogactwo! Usiadł wygodnie przed gniazdem i zaczął planować swoje życzenia.

„Moje pierwsze życzenie to góra złotych monet!” – ogłosił triumfalnie.

Złotko spojrzało na Pusię, która niemal niezauważalnie skinęła głową. Pisklę zamrugało oczkami i nagle przed Rudzikiem pojawiła się ogromna góra błyszczących złotych monet.

„Ha! Wiedziałem!” – zawołał lis, rzucając się na skarb. Ale kiedy spróbował podnieść jedną monetę, okazało się, że jest tak ciężka, że nie mógł jej nawet ruszyć. „Co to za żart?”

„To nie żart” – odparło spokojnie Złotko. „Życzyłeś sobie góry złotych monet i to właśnie otrzymałeś. Każda moneta jest ze szczerego złota i waży dokładnie tyle, ile powinna ważyć prawdziwa złota moneta.”

Rudzik próbował jeszcze przez chwilę, ale musiał się poddać. Nawet wszystkie monety razem nie mógł unieść.

„To nieważne!” – warknął. „Moje drugie życzenie to zamek pełen skarbow, w którym będę mieszkał jak król!”

Znowu Złotko mrugnęło i za Rudzikiem wyrosł wspaniały zamek. Lis pobiegł do drzwi, ale odkrył, że są zamknięte na klucz.

„Gdzie klucz?” – zapytał gniewnie.

„W zamku” – odparło Złotko. „Życzyłeś sobie zamku pełnego skarbów, ale nie powiedziałeś, że ma być otwarty dla ciebie.”

Rudzik był już wściekły. Zrozumiał, że pisklę przechytrza go przy każdym życzeniu. Ale miał jeszcze jeden as w rękawie.

„Moje ostatnie życzenie…” – zaczął, a potem zatrzymał się i pomyślał długo. W końcu uśmiechnął się przebiegle. „Życzę sobie, żeby to pisklę spełniało WSZYSTKIE moje życzenia przez resztę życia, bez żadnych kruczków!”

Złotko smutno spuściło główkę. To życzenie było tak precyzyjne, że nie mogło go przechytrzyć. Ale wtedy odezwała się babcia Klara, która cały czas obserwowała całą sytuację z ukrycia.

„Młody lisi” – powiedziała, wychodząc zza drzewa – „czy wiesz, co się dzieje z istotami, które próbują wykorzystać starożytną magię dla chciwych celów?”

Rudzik poczuł się nieswojo. W oczach starej gęsi było coś, co go zaniepokoiło.

„N-nie…” – wyjąkał.

„Przeklinają same siebie” – wyjaśniła babcia Klara. „Magia ma swoje prawa. Jeśli złożysz to życzenie, zostaniesz przeklęty i będziesz musiał służyć innym przez resztę swojego życia.”

Rudzik spojrzał na Złotko, które smutno kiwnęło główką, potwierdzając słowa babci.

„To… to prawda?” – zapytał z niepokojem.

„Magia zawsze wraca do swojego źródła” – dodała Pusia. „Jeśli używasz jej z chciwości, chciwość cię zniszczy.”

Lis nagle poczuł się bardzo mały i przestraszony. Zrozumiał, że jego chciwość prawie doprowadziła go do ruiny. Spojrzał na górę monet, których nie mógł unieść, i na zamek, do którego nie mógł wejść.

„Może… może mogę wycofać to ostatnie życzenie?” – zapytał cicho.

„Możesz” – odparło łagodnie Złotko. „Ale musisz obiecać, że zachowasz nasz sekret i nigdy więcej nie będziesz próbował wykorzystywać magii.”

„Obiecuję!” – powiedział szybko Rudzik. „I przepraszam. Byłem bardzo chciwy.”

Złotko mrugnęło i góra monet oraz zamek znikły. Rudzik odetchnął z ulgą i pobiegł do lasu, obiecując sobie, że już nigdy nie będzie próbował łatwych dróg do bogactwa.

Pusia przytulił Złotko pod skrzydłem.

„Nauczyłaś się ważnej lekcji” – powiedziała babcia Klara. „Prawdziwa magia nie polega na spełnianiu wszystkich pragnień, ale na mądrym ich wykorzystywaniu.”

Od tego dnia Pusia i Złotko żyły szczęśliwie nad stawem, używając magii tylko wtedy, gdy było to naprawdę potrzebne – aby pomóc chorym zwierzętom, nakarmić głodne lub pocieszyć smutne. A ich sekret pozostał bezpieczny, chroniony przez mądrość i przyjaźń.

Przeczytaj również

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj